Anna Lewandowska nie ukrywała, że przeprowadzka do Chicago ją przeraża. "Cholernie się boję" - wyznała na Instagramie, przyznając, że pracuje w kawiarniach, bo domu wciąż nie mają. Teraz Paulina Krupińska-Karpiel wyjaśniła, co naprawdę kryje się za dramatem żony Roberta.

Po co Anna napisała ten wpis?

Pauline Krupińskiej-Karpiel nie trzeba było długo tłumaczyć, dlaczego jej przyjaciółka zdecydowała się na publiczne wyznanie. W rozmowie z Plotkiem gwiazda "Dzień Dobry TVN" ujawniła, że to nie tylko kwestia przeprowadzki - to całe życie dziewczynek, które stanęło na głowie. "To chodzi o to, że dziewczynki mają swoich przyjaciół, są zżyte ze swoimi rówieśnikami. To chodzi o takie poczucie bezpieczeństwa i wyrwanie ich z bezpiecznego środowiska" - wyjaśniła Paulina. Mówił się o wiele więcej niż o zmianę mieszkania - to był krzyk z bólu matki.

Lewandowscy liczą na wsparcie

Krupińska podkreśliła, że była w Barcelonie, gdy Robert grał ostatni mecz na Camp Nou. Widziała emocje, które towarzyszyły tej decyzji. "My z Anią jesteśmy w stałym kontakcie. Wiem, ile to ich kosztowało emocjonalnie" - przyznała przyjaciółka. Nie jest więc zaskoczeniem, że Anna nie potrafiła ukryć rozpaczy w mediach społecznościowych. Teraz czeka się na wiadomości, że rodzina wreszcie znalazła dom w Chicago - na razie Lewandowscy mieszkają w hotelach, a Anna pracuje w pobliskich kawiarniach. Paulina Krupińska zapowiada, że wkrótce ona i Sebastian odwiedzą przyjaciół w Stanach. "Mamy tam bardzo dużo swojej rodziny, bo tam mieszka pewnie pół Podhala" - żartowała. Może ta wizyta trochę ukoi nerwy Anny, która ledwo co rozpoczęła nowy rozdział swojego życia w Ameryce.

Co na to fani Lewandowskich?

Znajomi piłkarza przyznają, że taka przeprowadzka to zawsze wyzwanie dla całej rodziny - szczególnie dla dzieci. Anna Lewandowska pokazała, że gwiazdy też mają prawo do strachu i niepewności, nawet gdy świat uważa, że mają wszystko.

---

Źródła: Instagram Anny Lewandowskiej, rozmowa Pauliny Krupińskiej-Karpiel z Plotkiem.