Finał mistrzostw świata, Hiszpania kontra Argentyna, stadion w New Jersey - i Robert Lewandowski kompletnie sam na trybunach. Żona wciąż w Europie, córki też.
Finał mistrzostw świata, Hiszpania kontra Argentyna, stadion w New Jersey - i Robert Lewandowski kompletnie sam na trybunach. Żona wciąż w Europie, córki też.
Anna Lewandowska boi się przeprowadzki. Napisała to wprost
Para oficjalnie kończy rozdział barceloński. Lewandowski podpisał kontrakt z klubem z Chicago i przeniósł się do MLS - a to oznacza przeprowadzkę za ocean dla całej rodziny. Anna Lewandowska nie kryje, że ta decyzja ją kosztuje. W mediach społecznościowych napisała wprost: "Barcelona stała się moim domem. Moim bezpiecznym miejscem, które pokochałam całym sercem. Myśl o tym, że znowu muszę się spakować, zostawić to, co zbudowałam, i zacząć trochę od nowa, po prostu mnie przeraża".
Sam piłkarz też nie ukrywał, że decyzja nie była prosta. Na konferencji prasowej nowego klubu powiedział: "Opuszczenie Europy to była trudna decyzja dla mnie i mojej rodziny. Z drugiej strony wiedzieliśmy, że po tym, co było w Barcelonie, trudno było mi sobie wyobrazić się w innym klubie. Zdecydowaliśmy, że kolejny będzie poza Europą".
Tymczasem Anna ma dołączyć do męża z córkami dopiero w połowie sierpnia - albo i pod koniec wakacji. Lewandowski ma więc teraz kilka tygodni na aklimatyzację w nowym środowisku - i najwyraźniej wykorzystuje je na oglądanie futbolu na żywo.
Komu kibicował na finale? Nie ukrywał tego ani przez chwilę
Na trybunach w New Jersey pojawił się w znakomitym humorze - i z gotową odpowiedzią na pytanie o faworyta. W rozmowie z Radio La Red powiedział: "Nie wiem, kto jest faworytem. Mam więcej kolegów w reprezentacji Hiszpanii i dlatego mam nadzieję, że Hiszpania wygra".
Argentynie też jednak oddał sprawiedliwość - szczególnie jednemu zawodnikowi. "To spektakularne, co robi w tym wieku. Cała drużyna gra dla niego, ale Leo wciąż może grać na wysokim poziomie. Jest niesamowitym zawodnikiem, a to kolejny finał w jego życiu" - powiedział o Messim.
Słowa uznania dla rywala, kibicowanie Hiszpanom, samotne trybuny - i żona, która pakuje się do przeprowadzki z mieszanymi uczuciami. Lewandowscy przeżywają właśnie jeden z bardziej wymagających rozdziałów wspólnego życia. Czy Chicago okaże się dla Anny równie dobrym domem co Barcelona? Piszcie w komentarzach.


