Małgorzata Tomaszewska ma priorytet. Ślub czeka - dom się nie czeka. Prezenterka TVN zdecydowała, że zanim wejdzie do kościoła, najpierw wejdzie do swojego domu z narzeczonym Robertem.
# Ślub? Może kiedyś, a teraz budowa
Małgorzata Tomaszewska przez ostatnie miesiące usłyszała jedno pytanie kilka tysięcy razy. "Kiedy ślub?" pytali fani, pytali rodzina, a niedawno pytał nawet jej syn. Odpowiedź jest zawsze ta sama - na razie nie.
W rozmowie ze "Światem Gwiazd" prezenterka bez owijania w bawełnę wyznała, że ona i Robert w ogóle nie myślą o weselu. Powód? Dosłownie nie mają na to czasu. "Jeśli patrzymy na to z punktu widzenia organizacji, to połączyć to z budową domu, którą prawdopodobnie za chwilę rozpoczniemy… Nie widzimy tego" - przyznała szczerze Tomaszewska.
I nie jest to zwykła wymówka. Przed prezenterką stoi teraz kompletnie inna operacja logistyczna - przeprowadzka. W sobotę prowadzi mecz na żywo, a w tym samym czasie pracownicy będą ją wynoszić z mieszkania. "Sytuacja będzie wyglądała tak, że w sobotę ja prowadzę mecz na żywo, a w tym czasie panowie wyprowadzają mnie z domu do innego mieszkania" - opowiadała w "Plejadzie".
Nowe mieszkanie to tylko przystaniek
To jednak nie koniec przeprowadzek. Nowe mieszkanie to zaledwie czasowy postój. Docelowo Tomaszewska i jej partner budują dom od podstaw. Działka już czeka. "Już wzięliśmy działkę i już postawiłam nogę na tej trawie. Bardzo mi się spodobało" - mówiła wyraźnie ucieszona.
Cóż innego powinna robić kobieta, która przed laty przeszła dwa głośne rozstania, a teraz wreszcie znalazła szczęście? Budzić się rano, patrzeć na pierścionek zaręczynowy od Roberta i myśleć o białej sukni? Nie. Myśleć o fundamentach, elewacji i tym, gdzie postawić kuchnię.
Co mówi syn?
Ale nawet syn Tomaszewskiej już dostrzegł absurd tej sytuacji. "Rzeczywiście, już powinniśmy brać ten ślub. Już nawet mój młody powiedział: 'Mamo, kiedy ty się z tatą w końcu ożenisz?'" - żartowała prezenterka, dodając jednak z uśmiechem: "Powinniśmy się wziąć za to, ale teraz? Na razie dom. Jak zakończymy ten jeden temat, to może wtedy".
Tak właśnie wygląda miłość po czterdziestce - nie róże i romantyczne kolacje, tylko hipoteki, działki budowlane i logistyka przeprowadzki. Czy to mniej romantyczne? Pewnie. Ale szczerze mówiąc, Tomaszewska zasługuje teraz na coś więcej niż stres organizowania wesela. Dom to doskonała wymówka.
Co na to fani? Czekają na wieści o ślubie czy bardziej interesuje ich, jak będzie wyglądać nowy dom Tomaszewskiej?




