Anna Korcz pracuje na scenie i przed kamerą ponad 40 lat, ale nie będzie polegać na aktorskiej emeryturze. 57-latka wprost: emerytura będzie niewielka, dlatego od lat odkłada składki i rozwija własny biznes - ośrodek weselny w Pomiechówku.

Aktorska emerytura? Za mało

Anna Korcz nie nagina się w iluzjach. W rozmowie z Plejadą przyznała, że finansowo w branży artystycznej radzą sobie niewielu. "Artystom nie żyje się najlepiej. Jest garstka aktorów, którym się żyje bardzo dobrze. Przynajmniej to tak widać na zewnątrz, bo wewnątrz nie wiemy, jak jest naprawdę" - mówiła gorzko aktorka.

De facto - choć od lat kojarzy się przede wszystkim z serialem "Na Wspólnej", to stabilizacja zawodowa nie zastąpi jej ambicji. "Zawodowo też człowiek marzy o innych rolach, bo nie zawsze chcemy grać tylko to samo. Takie jest zapotrzebowanie, więc trzeba znaleźć swoje miejsce. Chciałoby się więcej, dusza krzyczy, ale musimy się podporządkować, więc rola artysty nie jest taka łatwa" - dodawała Korcz.

Biznes zamiast emeryty

Dlatego już kilka lat temu podjęła decyzję, która zmienia wszystko. Otworzyła w podwarszawskim Pomiechówku ośrodek "Zacisze Anny Korcz" - miejsce, gdzie organizuje śluby i wesela nad rzeką Wkrą. To nie boczna przygoda, a poważny plan na przyszłość.

"Od lat sama się ubezpieczam i moja niewielka emeryturka się odkłada. Poza tym prowadzę swój interesik, w związku z tym tam wszystko musi być poukładane według prawa, wszystkie opłaty są uiszczane" - wyjaśniła 57-latka. Słowa, które brzmią jak lekcja dla całej branży: jeśli liczysz na emeryturę aktorską, liczysz na mało.

Anna Korcz wybrała inny model - pracy bez granic, ubezpieczenia, które sobie sama buduje. W branży, gdzie popularność nie zawsze równa się dochodom, to chyba jedyna mądra strategia.