Wszyscy myśleli, że wiedzą. Mikołaj Krawczyk, serial, wielka miłość - koniec historii. Aneta Zając właśnie powiedziała coś zupełnie innego.
Wszyscy myśleli, że wiedzą. Mikołaj Krawczyk, serial, wielka miłość - koniec historii. Aneta Zając właśnie powiedziała coś zupełnie innego.
Pierwsze serce skradł jej ktoś zupełnie inny
Przez lata fani polskiego show-biznesu byli przekonani, że to Krawczyk był pierwszą wielką miłością aktorki. Tymczasem według wywiadu Zając dla magazynu "Gala" historia zaczęła się znacznie wcześniej i wcale nie dotyczyła kogoś, kogo wszyscy mają w głowie. Kto był tym pierwszym - tego źródło wprost nie ujawnia, ale sama aktorka przyznała, że Krawczyk pojawił się w jej życiu dopiero na studiach.
A były to studia w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. Zając była wtedy świeżą pierwszoroczniaczką. Krawczyk kończył trzeci rok. Dzieliły ich dwa lata, ale - jak sama przyznała - trudno było go nie zauważyć.
"Pierwsze spotkanie? Na studiach. Ja przyszłam na pierwszy rok, a Mikołaj był już na trzecim. Szybko wpadł mi w oko. 'Fuksował' mnie jak nikt inny, więc był przy mnie najczęściej, nie mogłam go nie zauważyć" - mówiła Aneta Zając w rozmowie z "Galą".
Fuksówka, która zmieniła wszystko
Starsi studenci mieli tradycję urządzania pierwszoroczniakom tzw. fuksówki - rodzaju inicjacji, podczas której "dręczyli" młodszych kolegów drobnymi zadaniami i psikusami. Krawczyk podobno wyjątkowo chętnie kręcił się wtedy wokół Zając. Czy to przypadek? Raczej nie.
Z uczelnianych korytarzy do jednego z najgłośniejszych związków polskiego show-biznesu - droga była długa, ale zaczęła się właśnie tam, w Łodzi. Co ciekawe, para po latach rozstała się, jednak według nieoficjalnych informacji do dziś utrzymują kontakt. Jak wyglądają ich relacje teraz - tego Zając nie zdradziła szczegółowo.
Pytanie pozostaje otwarte: skoro Krawczyk nie był pierwszą miłością - to kto nią był? Aktorka na razie milczy. A my czekamy.





