Andrzej Grabowski będzie grać, dopóki będzie mógł. Aktor z "Świata według Kiepskich" ujawnił w rozmowie ze "Super Expressem", że nigdy nie pomyślał o całkowitym pożegnaniu się ze sceną - nawet gdy przejdzie na emeryturę.

Najstarszy dziadek zawsze potrzebny

Andrzej Grabowski od dziesięcioleci utożsamiany jest z rolą Ferdynanda Kiepskiego, którą zagrał w serialu "Świat według Kiepskich". Jednak jego kariera to nie tylko ten jeden charakter - aktor wcielał się w role w "Pitbullu", a ostatnio zagrał głównego bohatera w filmie "Morfeus". Z wiekiem nie stracił pozycji w branży i wciąż otrzymuje ciekawe propozycje.

"Zawód aktora jest taki, że zawsze potrzebny jest najstarszy dziadek. Potrzebny jest nawet taki, który jeździ na wózku" - powiedział aktor w rozmowie ze "Super Expressem". Grabowski podkreślił, że starsi aktorzy nie powinni być eliminowani z planów filmowych - wręcz przeciwnie, są do nich niezbędni.

Granie jako terapia

Dla Grabowskiego praca na scenie to nie tylko zarobek czy utrzymanie pozycji w show-biznesie. Aktor przyznał, że dla wielu jego kolegów z branży granie jest formą terapii, która trzyma ich przy życiu.

"Przyznam, że dla wielu aktorów samo granie jest pewnego rodzaju terapią. Ta presja, że trzeba się zebrać, nauczyć tekstu, wyjść z domu i zagrać, sprawia, że człowiek wciąż ma motywację do działania" - zdradził aktor, bazując na własnym doświadczeniu.

Najlepszym przykładem dla Grabowskiego jest Leon Niemczyk, który grał Leona w serialu "Rancza" nawet wtedy, gdy poruszał się na wózku. "Grał, bo chciał grać, bo to trzymało go przy życiu" - dodał.

Wstać z łóżka i zagrać

Zgodnie ze słowami 77-letniego aktora, praca na planie daje mu konkretny cel każdego dnia. To nie tylko kwestia utrzymania formy zawodowej, ale przede wszystkim motywacja psychiczna - wstać z łóżka, przygotować się, dotrzeć na plan i zagrać.

Grabowski nie ukrywa, że ma wielu kolegów, którzy nadal grają i wciąż znajduje się dla nich praca w branży. Jego słowa mogą być inspiracją dla wielu starszych aktorów, którzy zastanawiają się, czy powinni przejść na emeryturę.

Co na to fani Grabowskiego? Czy zgadzacie się, że praca trzyma człowieka przy życiu?