Wygrała pierwszą polską edycję 'Idola' i powinna stać się gwiazdą na lata. Zamiast tego - zniknęła. Teraz po raz pierwszy mówi wprost, co się wtedy naprawdę wydarzyło.

Alicja Janosz miała 17 lat, gdy cała Polska skandowała jej imię. Wygrała pierwszą edycję 'Idola' i dostała to, o czym marzy każda nastolatka - sławę, kontrakt, album. Problem w tym, że nikt nie zapytał, czy ona na to gotowa.

Żelazo trzeba kuć, póki gorące - i to był błąd

Wytwórnia płytowa działała błyskawicznie. Debiutancki album trafił do sklepów, zanim Janosz zdążyła nabrać oddechu - a wraz z nim piosenki, które dziś wspomina się z pobłażliwym uśmiechem. W tym słynna ta o jajecznicy. Rok później nagrała piosenki do filmów animowanych, w 2004 roku zajęła 4. miejsce w krajowych eliminacjach do Eurowizji. I właściwie tyle. Słuch po niej zaginął.

Dopiero trzy lata temu Janosz nakładem własnej wytwórni wydała album 'I tak cię kocham' i udzieliła wywiadu tygodnikowi 'Wprost'. W rozmowie powiedziała wprost, co czuła po wygranej: "Z jednej strony przeżywałam historię Kopciuszka, nagle wygrała niezwykle popularny, pierwszy w Polsce talent show, z drugiej - to wielkie wydarzenie przyniosło mi poczucie ogromnej presji, było bardzo trudne".

Nie ma jej w telewizji - i nie ma jej to za złe

Janosz nie zrezygnowała ze śpiewania. Po prostu robi to na własnych zasadach - bez ścianek, bez wywiadów, bez wyścigu o czas antenowy. W rozmowie z 'Wprost' ucięła temat nieobecności w mediach jednym zdaniem: "Przez lata słyszę, co się ze mną stało, bo nie ma mnie w telewizji. Jest sporo artystów, którzy wcale nie są obecni w mediach masowych, a istnieją, grają, mają swoich fanów. Od ponad dwudziestu już lat żyję z koncertów".

Dziś mieszka we Wrocławiu z mężem - producentem i perkusistą Bartoszem Niebieleckim - i synem. Skończyła Wyższą Szkołę Promocji w Warszawie, kierunek Reklama i PR. Na koncie ma cztery albumy studyjne (nie licząc debiutanckiego). Show-biznes ją potraktował surowo. Ona odpowiedziała mu ciszą - i podobno wcale nie żałuje.

Czy to odwaga, czy strata? Fanki Alicji z lat 2000. mają swoje zdanie - i chętnie je zostawią w komentarzach.