Siedziała na kanapie, zmęczona, i nagle poczuła Iwonę Wieczorek. Aldona Błaszczyk-Szostak, wdowa po dziennikarzu śledczym Januszu Szostaku, mówi wprost: sprawa zaginięcia 19-latki z 2010 roku ma się ku końcowi - i to sama Iwona ma jej to komunikować.
Szesnaście lat. Tyle minęło od nocy, gdy Iwona Wieczorek wyszła z gdańskiej plaży i przepadła bez śladu. Kamera monitoringu przy wejściu nr 63 zarejestrowała ją o 4:12 - i to był koniec. Żadnych śladów, żadnego ciała, żadnej pewnej odpowiedzi.
Sprawą latami zajmował się dziennikarz śledczy Janusz Szostak - założyciel Fundacji "Na Tropie", który nie tylko pisał o zaginięciu, ale osobiście organizował poszukiwania z użyciem georadaru i weryfikował sygnały od informatorów ze świata przestępczego. Tajemnicy Iwony nie rozwiązał. Zmarł w 2021 roku.
"Żyliśmy w trójkącie"
Teraz głos zabrała jego żona - Aldona Błaszczyk-Szostak, sama dziennikarka śledcza. W rozmowie z portalem Kozaczek przyznała, że sprawa Iwony Wieczorek towarzyszyła jej małżeństwu przez lata dosłownie - i że nie skończyła się wraz ze śmiercią Janusza.
- Usiadłam na kanapie, bo poczułam się jakaś zmęczona i poczułam Iwonę. Ona mówi: "Ja Ci kiedyś obiecałam, że Ci będę pomagała". To brzmi iracjonalnie, ale tak jest. Ktoś tam pewnie mnie hejtuje, natomiast te osoby, które wiedzą, że jest życie poza życiem i te dusze przed zejściem się umawiają i pewnie tak było w naszej sytuacji, bo żyliśmy w trójkącie - powiedziała Błaszczyk-Szostak w rozmowie z Kozaczkiem.
Nie ukrywa, że jej podejście do sprawy ma wymiar ezoteryczny. Podobno odczuwa też obecność zmarłego męża. Brzmi to jak materiał na osobny reportaż - i pewnie nim będzie.
Prawda ma wyjść na jaw
Aldona Błaszczyk-Szostak jest przekonana, że rozwiązanie zagadki jest bliżej niż kiedykolwiek. Według jej słów - sama Iwona Wieczorek tego chce.
Przypominamy: Iwona zaginęła w nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku w Gdańsku. Miała 19 lat. Przez lata sprawą zajmowali się m.in. detektyw Krzysztof Rutkowski i właśnie Szostak. Żadna z hipotez - wypadek, uprowadzenie, zabójstwo - nie została oficjalnie potwierdzona. Dochodzenie trwa do dziś.
Czy tym razem coś się naprawdę ruszy? Czy to tylko kolejna odsłona sprawy, która od lat żyje własnym życiem w polskich mediach? Napisz w komentarzach, w co wierzysz.










