Agnieszka Fitkau-Perepeczko wyjechała do Australii w 1981 roku. Przez dekady budowała tam karierę w modelingu, fotografii i aktorstwie - dziś zbiera owoce w postaci dwóch emerytur, ale przyznaje otwarcie: zarobić się dało, ale nie na luksus.
Dwie emerytury, ale nie z bajki
Aktorka znana z serialu "M jak miłość" nie ukrywa, że pobiera świadczenia zarówno z Polski, jak i z Australii. To efekt długoletniej pracy na obu kontynentach - w latach 80. Fitkau-Perepeczko zdecydowała się na emigrację i nigdy się nie wycofała. Założyła tam agencję fotograficzną, pracowała w reklamach, a także zagrała w kilku australijskich produkcjach.
Ale wysokość świadczeń? Rozczarowująca. "Obie [emerytury] są dziadowskie. Tutaj dostaję 2 tys. zł emerytury, a w Australii dostajesz 2 tys. dol. I to jest taka podstawa, że masz te dwie emerytury, nie umrzesz, ale też za bardzo nie poszalejesz" - powiedziała w rozmowie z portalem "Jastrząb Post".
Aktorka nie kryje, że świadomie poszła na ten ruch. Ryzykowała, ale wiedziała, co robi. "Oczywiście jak ktoś to usłyszy, to powie: 'Tej to dobrze' i ma żal, że mam dwie emerytury. Ale ja zaryzykowałam i wyjechałam w 1981 r., żeby pracować na tę drugą emeryturę" - wyjaśniła.
Jak się utrzymuje? Pracą, oczywiście
Filtkau-Perepeczko nie planuje przechodzenia na emeryturę w pełnym tego słowa znaczeniu. W tym roku powróciła do serialu "M jak miłość" - zagrała Simonę w specjalnym walentynkowym odcinku, a później dołączyła na stałe do obsady. To nie jedyne jej źródło dochodu.
"To ciągle jest niewiele, ale pracuję, bo mam spotkania w bibliotekach. Wydałam dziewięć książek, mam jakieś tantiemy za pracę w aktorstwie, w serialu... Więc daję sobie radę" - przyznała. Aktorka jest realistką - wie, że emerytury to poduszka bezpieczeństwa, a nie rozwiązanie finansowe.
Spotkania autorskie, tantiemy ze sprzedaży książek, honoraria za role telewizyjne - każde źródło dochodu się liczy. Dla niej to nie jest rezygnacja z kariery, ale jej naturalne przedłużenie. Po czterdziestu latach na emigracji Fitkau-Perepeczko nauczyła się być samowystarczalna.
Co na to fani? Czy świadomość, że nawet aktorki z międzynarodową karierą muszą pracować po przejściu na emeryturę, zmienia waszą perspektywę na planowanie finansowe?




