Naszyjnik z napisem "Mummy" i koszulka z Lando Norrisem. Adele wpadła na Silverstone jak ktoś, kto nie zamierza robić z tego wielkiego wydarzenia - i właśnie to zrobiło z niej największą gwiazdę dnia.
Przez ponad półtora roku Adele funkcjonowała głównie jako plotka. Paparazzi wypatrywali jej na koncertach innych artystów, przy okazji wyjść z synem, na lotniskach. W niedzielę sama im wyszła naprzeciw - pojawiła się w strefie VIP na torze Silverstone podczas Grand Prix Wielkiej Brytanii.
Koszulka kibica i naszyjnik od 13-latka
Adele miała na sobie koszulkę z wizerunkiem Lando Norrisa - tego samego, który w niedzielę uplasował się tuż za podium. Do tego czarne spodnie i okulary pilotki z pomarańczowymi szkłami. Żadnych kreacji, żadnego czerwonego dywanu. Ale jeden detal przykuł uwagę: naszyjnik z napisem "Mummy", podarowany przez 13-letniego Angela.
Syn nie pojawił się na Silverstone, choć to podobno właśnie on zaszczepił w matce miłość do Formuły 1. Kilka dni przed wyścigiem Adele odwiedziła siedzibę McLaren Racing, gdzie rozmawiała z dyrektorem generalnym ekipy oraz z Norrisem i Oscarem Piastrim.
W lożach VIP nie brakowało znanych twarzy - obok Adele pojawili się Hugh Grant i Brian May, gitarzysta Queen. Stałą bywalczynią wyścigów F1 jest też Kim Kardashian, która kibicuje Lewisowi Hamiltonowi.
Cisza przed nową płytą?
Adele nie wydała żadnego nowego materiału od pięciu lat. Według doniesień zagranicznych mediów ma to się zmienić - piosenkarka podobno nagrywa utwór promujący film "Cry to Heaven", w którym sama zagra jedną z ról. To byłby jej debiut aktorski.
Na razie jednak gwiazda wyraźnie korzysta z wolnego. Październik ubiegłego roku spędziła na Grand Prix w Las Vegas, teraz Silverstone. Fani spekulują, że ten długi urlop to świadome ładowanie baterii przed wielkim powrotem.
Czy Adele wróci na scenę razem z premierą filmu? I czy Angelo już wie, że jego naszyjnik obiegł internet?


