Człuchów, czerwiec 2026. Edyta Górniak staje na scenie plenerowej po raz pierwszy od siedmiu lat - a tuż obok niej stoi Allan. Nie jako widzący z kulis syn, ale jako producent całego show.

Siedem lat to długo. Dla fanów Górniak - wieczność. Artystka przez ten czas nie unikała sceny w ogóle, ale koncerty plenerowe zostawiła za sobą, skupiając się na telewizji i eventach prywatnych. Teraz wróciła - i wróciła z rozmachem.

Allan przepuścił jej hity przez własną głowę

Syn Edyty Górniak, Allan Enso Krupa, przygotował nowe aranżacje jej przebojów - tym razem w dyskotekowym, energetycznym wydaniu. To jego debiut jako producenta koncertowego i, według słów samej artystki, coś, co wywołuje w niej ogromne wzruszenie. "Wracam na koncerty plenerowe po 7 latach przerwy. To było i chyba wciąż jest dla mnie mega wzruszenie. Również dlatego, że jest to debiut producencko-koncertowy mojego syna Allana. Moje utwory i ich historia, przepuszczone przez młodość i pasje" - napisała Górniak w mediach społecznościowych.

Klasyki Edyty w nowej skórze - brzmi jak przepis na kontrowersje wśród starszych fanów. Ale artystka najwyraźniej postawiła na zaufanie synowi i jego wyczuciu.

Dlaczego tak długo zwlekała z powrotem?

Górniak przyznała wprost, że decyzja o powrocie na plenerówki nie była łatwa i dojrzewała w niej przez wiele miesięcy. "Szczerze przyznam, że po kilku latach współpracy wyłącznie z telewizjami i organizatorami koncertów prywatnych, byłam pełna obaw na ten powrót. I długo zwlekałam z tą decyzją... Ale zawsze tęskniłam za naszymi spotkaniami" - wyznała fanom w mediach społecznościowych.

Pierwszy koncert trasy odbył się w Człuchowie i, jak przyznała artystka, przeszedł najśmielsze oczekiwania. "Naprawdę nie mogliśmy sobie wymarzyć piękniejszego startu, bo Człuchów obdarował całą naszą ekipę tak szczerą gościną, lokalnymi pysznościami, smakami, zapierającymi widokami i cudowną atmosferą koncertu, że trudno było się z wami rozstać" - napisała po pierwszym show.

Trasa trwa. Fani, którzy nie widzieli Górniak na plenerze od siedmiu lat, już komentują - i większość jest zachwycona. Allan natomiast zrobił właśnie pierwszy duży krok w branży. Nie jako syn gwiazdy, ale jako producent z własnym pomysłem na jej muzykę.

Czy dyskotekowe aranżacje klasyków Edyty to strzał w dziesiątkę, czy jednak coś, czego woleli nie słyszeć? Piszcie w komentarzach.