Trzy tygodnie ciszy, zero postów, zero stories. Katarzyna Zillmann wróciła na Instagram w piątek z jednym zdaniem, które powie wam wszystko - i jednocześnie nic.

Ostatni wpis przed wylotem Zillmann zamieściła 17 maja. Potem - cisza. Żadnych relacji, żadnych zdjęć z Azji. Fani czekali ponad trzy tygodnie.

W piątkowe popołudnie, 12 czerwca, wioślarka w końcu odezwała się na Instagramie. Krótko i konkretnie.

"Wracaj tylko cała i zdrowa - od 15 lat słyszę od mamy wyruszając na kolejne wyprawy. Tym razem również melduję szczęśliwy powrót! Nie pytajcie o nic. O wszystkim będziemy dywagować na jesień. Kochamy was" - napisała Katarzyna pod zdjęciami z Janją.

Co kryją za tym 'nie pytajcie o nic'?

Zillmann i Lesar wzięły udział w 8. sezonie "Azja Express". Uczestniczki podróżowały przez Indonezję, Malezję i Singapur. Szczegółów zdradzać nie mogą - emisja ruszy dopiero jesienią, a kontrakt z produkcją to kontrakt z produkcją.

Jeszcze przed wyjazdem żadna z nich nie kryła obaw. Janja Lesar mówiła na Instagramie wprost, że azjatyckie warunki "mogą spowodować różne emocje" i że może dowiedzieć się o sobie czegoś zupełnie nowego. Zastanawiała się też, czy Zillmann nie będzie się na nią złościć, gdy nie będzie jej wychodzić jakiś bieg lub konkurencja sportowa. Kasia zapewniała, że leci tam jak na wakacje. Janja podobno nie była przekonana ani przez chwilę.

W tej edycji programu poza nimi znaleźli się też tancerze Michał Danilczuk i Edyta Herbuś, a Mateusz Banasiuk - partner Magdaleny Boczarskiej, finalistki ostatniej edycji "Tańca z gwiazdami" - również pojawia się w obsadzie.

Fani patrzą na zdjęcia i już wiedzą

Do posta Zillmann dołączyła kilka zdjęć z Janją, zrobionych już po powrocie do kraju. I to te fotografie skradły całą uwagę.

Internauci w komentarzach nie zostawili suchej nitki na tezie, że wyprawa mogła im zaszkodzić.

"Te uśmiechy mówią wszystko", "Jak one na siebie patrzą", "Widać, że wyjazd nic nie zmienił w waszej relacji, a mam wrażenie, że jeszcze bardziej pogłębił. Jak na siebie patrzycie, tylko to potwierdza" - czytamy w komentarzach pod postem.

Trzy tygodnie w azjatyckiej dżungli, bez luksusów, pod presją kamer i zadań - podobno to najlepszy test dla każdej pary. Sądząc po spojrzeniach ze zdjęć, Zillmann i Lesar ten test zdały.

Co tak naprawdę działo się przez te trzy tygodnie w Azji - tego dowiemy się jesienią. Na razie mamy tylko uśmiechy i jedno zdanie: nie pytajcie o nic.