Zdzisław Tobiasz przez 96 lat życia nie szukał reflektorów. Jego głosem mówili polscy herosi w dubbingu lat 70., a potem grał w Teatrze Ateneum - w tym samym miejscu od dyplomu aż do emerytury. Według materiałów biograficznych, w teatralnym środowisku każdy wiedział o jego orientacji seksualnej, ale nikt nigdy się o to nie pytał.

Głos bez twarzy

Zanim Zdzisław Tobiasz stał się rozpoznawalny jako Wołczyk z serialu '07 zgłoś się' (rola od 1976 roku), był mistrzem zakamarków. Pracował w dubbingu - jego głosem mówili bohaterowie najpopularniejszych seriali lat 70. Soames Forsyte z 'Sagi rodu Forsyte'ów', William Cecil z 'Elżbiety, królowej Anglii'. Nikt na ulicy nie kojarzył nazwiska Tobiasz z twarzą.

"Lubiłem pracę w dubbingu, bo wymagała refleksu, wielkiej techniki aktorskiej, nieskazitelnej dykcji" - wyznał w rozmowie z 'Życiem na gorąco' (marzec 2004). Dla aktora to była idealna praca - bycie widocznym bez bycia rozpoznawalnym.

Na egzamin poszedł bez przekonania

Tobiasz nigdy nie marzył o karierze aktorskiej. Dopiero gdy przeczytał ogłoszenie w prasie o zapisach do szkoły teatralnej w Łodzi, postanowił spróbować. "Poszedłem na przesłuchanie, nie bardzo wiedząc dlaczego. Plotłem, że chcę być aktorem, bo to pozwala codziennie przeżywać coś nowego, przywdziewać różne maski" - opowiadał na łamach 'Słowa Powszechnej' (listopad 1974).

Przyjęto go z warunkiem - musiał popracować nad głosem. "Miałem głos za wysoki do postury i źle wymawiałem 'sz' i 'cz'. Ciężko pracowałem nad obniżeniem głosu, ale w końcu brzmiał tak, jak trzeba" - wspominał.

W jednym teatrze do emerytury

Kiedy jego profesor Leon Schiller przenosił się z Łodzi do Warszawy, zabrał najlepszych uczniów. Tobiasz bez wahania pojechał za nim. Po dyplomie dostał angaż w Teatrze Ateneum - i pozostał tam przez całe życie (z czteroletnią przerwą), aż do przejścia na emeryturę.

"Nie rozpycha się łokciami, jest skromny, pracowity, zawsze twierdzi, że wszystko można zrobić jeszcze lepiej" - napisał o nim Witold Sadowy w książce 'Ludzie Teatru'. Aktor nie chciał być gwiazdą. Nie miał ambicji, którą mają inni - chciał po prostu pracować.

Teatr wiedział, nikt nie pytał

O życiu prywatnym Tobiasza wiedziano właściwie tyle, co nic - z jednym wyjątkiem. W środowisku teatralnym jego orientacja seksualna nigdy nie była tajemnicą. "Znajomi Tobiasza wiedzieli, że jest związany z innym mężczyzną, ale nikt o to nie pytał" - czytamy w książce 'Ludzie Teatru'.

Autor biografii 'O7 zgłoś się (...)' Rafał Dajbor poruszył tę kwestię z Barbarą Bursztynowicz, która przez wiele lat grała ze Zdzisławem w Teatrze Ateneum. "W naszym teatrze nikt nie czuł się inny. Zdzisław Tobiasz był miłym człowiekiem, świetnym reżyserem i dobrym aktorem" - stwierdziła Bursztynowicz w rozmowie dla 'Repliki' (grudzień 2025).

Tobiasz każdą wolną chwilę spędzał w swoim domku letniskowym w Nowych Miedzach lub u przyjaciół w Białowieży. Ostatnie lata życia spędził w Domu Aktora w Skolimowie. Odszedł 17 października 2022 roku w wieku 96 lat.

Aktor, który nigdy nie szukał reflektorów, pokazał że można zbudować karierę bez blasku, bez rozpychania się, bez grania roli także poza sceną.