Telefon nigdy nie zadzwonił. Leonard Pietraszak - Karol Stelmach z 'Czterdziestolatka', Dowgird z 'Czarnych chmur' - odszedł 1 lutego 2023 roku bez pojednania z jedynym synem.

Mikołaj Pietraszak milczał latami. Nie odbierał telefonów, nie odpisywał na listy. Aktor wiedział, dlaczego - i nie miał pretensji do nikogo poza sobą.

Miesiąc od randki do ślubu

Leonard Pietraszak poznał Hannę na początku lat 60. w poznańskim klubie. Była malarką. Wystarczył miesiąc, żeby wziąć z nią ślub. Sam przyznawał potem bez owijania w bawełnę: to był błąd. "Popełniliśmy z Hanką błąd, zakładając rodzinę tak niedojrzale, na wariata, a pojawienie się dziecka tylko skomplikowało sytuację" - mówił w rozmowie z "Faktem".

Gdy Mikołaj miał mniej niż rok, aktor dostał angaż w warszawskim Teatrze Klasycznym i wyprowadził się z Poznania. Przyjeżdżał w weekendy, spędzał z synem wakacje. Ale w teatrze zakochał się w Wandzie Majer. Wizyty u rodziny robiły się coraz rzadsze, aż w końcu poprosił Hannę o rozwód. Zaraz potem ożenił się z Wandą.

Syn szybko zrozumiał, że ojciec nie wróci. I przestał rozmawiać. "Gdy mój syn zrozumił, że nigdy już nie będzie miał taty na wyciągnięcie ręki, przestał ze mną rozmawiać, odpowiadać na moje telefony i odpisywać na listy" - wyznał aktor Katarzynie Madey, która spisała jego wspomnienia w książce "Leonard Pietraszak. Ucho od śledzia".

Zaproszenie na ślub - bez Wandy

Mikołaj odezwał się do ojca tylko raz - przed własnym ślubem. Zaprosił Leonarda, ale postawił warunek: bez Wandy Majer. "On ją obwinia o rozpad jego rodziny. Nigdy jej nie zaakceptował, nigdy nas nie odwiedził" - mówił Pietraszak w wywiadzie dla "Echa Dnia".

Aktor do końca wierzył, że syn kiedyś zadzwoni. "Byłem przekonany, że kiedy dorośnie, zrozumie pewne rzeczy i nasze relacje będą wyglądały inaczej" - pisał w książce. "To jest sprawa, która nigdy nie da mi spokoju. A czas ucieka" - dodał.

Czas uciekł. Pietraszak wiedział o życiu Mikołaja niemal wszystko - z daleka, bez kontaktu. Wiedział, że skończył historię sztuki i germanistykę, że sobie radzi. Ale nie rozmawiał z nim.

Po śmierci aktora jego wdowa Wanda Majer powiedziała w rozmowie z Plejadą wprost: "Do ostatnich dni naiwnie czekał na telefon od tego, który przez kilkadziesiąt lat, konsekwentnie do końca, nie uznawał więzów krwi. Nawet po wiadomości o jego odchodzeniu".

Mikołaj nie zadzwonił. Czy kiedykolwiek tego żałował - tego już nie wiemy.