Krzysztof Kwiatkowski i Sara Janicka zatańczyli quickstepa godny podziwu, zdobyli 42 punkty i pochwały jurorów - a mimo to wylecieli z Tańca z Gwiazdami. Tomasz Wygoda, który w show siedzi od pięciu edycji, przyznał, że nawet jemu czasami łamią się schematy.

Głosy widzów zawsze ostatnie słowo

W siódmym odcinku dziewiętnastej edycji "Tańca z gwiazdami" jury zasiadało w pięcioosobowym składzie - do stołu dołączyła Edyta Górniak. Kwiatkowski i Janicka zatańczyli do "I Wanna Be Like You" z "Księgi dżungli" i zebrali liczne pochwały. Ich taniec okazał się godny uznania, choć Julia Wieniawa narzekała na frędzle w stroju.

Problem? Po zsumowaniu głosów telewidzów okazało się, że to właśnie oni muszą pożegnać się z programem - mimo że dwie inne pary uzbierały mniej punktów od jury. Klasyka "Tańca z gwiazdami" - tablica punktów nie mówi wszystkiego.

Wygoda: Już widziałem gorzej

Tomasz Wygoda w rozmowie z Pomponikiem dał do zrozumienia, że po pięciu edycjach show nauczył się już, iż tu nic nie jest pewne. "Nie jest zaskoczeniem dla mnie, że ktoś odpada, bo już wiem, że takie są zasady. Zawsze jest trochę zaskoczenia, a trochę nie. Już widziałem, jak ludzie odpadali dość wysoko na naszej liście, a się okazywało, że ilość punktów redukowała ich do ostatniego miejsca. Robiłem czasami większe oczy, dzisiaj też byłem zdziwiony, bo on nie był u nas na końcu listy. No ale państwo dopomogli, czy nie dopomogli i jest, co jest" - powiedział juror.

Na szczęście Wygoda miał też słowa uznania dla pary. Według niego Kwiatkowski i Janicka nie powinni żałować swojej drogi w show. "Krzysztof pięknie powiedział z Sarą, że każdy chciałby dłużej, ale w życiu tak mamy, że bierzemy tyle, ile możemy wziąć. Oni, mam nadzieję, wzięli tyle, ile potrafili teraz unieść. Zmieniło ich to bardzo, Krzysztof bardzo pięknie pokazał się kilku odsłonach, więc on zyskał" - dodał.

Koniec dla Kwiatkowskiego, ale początek czegoś nowego?

Odpadnięcie Kwiatkowskiego to kolejny dowód na to, że "Taniec z gwiazdami" nigdy nie jest przewidywalny. Jury może stawiać najwyższe noty, ale ostatecznie to widzowie decydują, kto zostaje, a kto idzie do domu. Wygoda, który przez pięć edycji obserwuje te zwroty akcji, już się na nich nie przejmuje - ale jak sam przyznaje, czasami i jemu się oczy robią większe.