Nawet jej najbliżsi kręcili głowami. Roksana Węgiel miała 19 lat, gdy powiedziała Kevinowi Mglejowi "tak" - i słyszała od otoczenia, że to niepoważne.
Roksana Węgiel miała 19 lat, gdy powiedziała Kevinowi Mglejowi "tak" - i słyszała od otoczenia, że to niepoważne. Nie od hejterów z internetu. Od ludzi, których znała osobiście.
W rozmowie z magazynem "Viva!" wokalistka po raz pierwszy tak otwarcie powiedziała, jak wyglądały kulisy tej decyzji. I nie brzmi na kogoś, kto żałuje.
"Nawet bliscy mówili, że chyba jesteśmy niepoważni"
Roksana Węgiel przyznała wprost, że wsparcie ze strony bliskich osób na początku było bardzo ograniczone. Gdy para ogłosiła zaręczyny, sceptycyzm nie ograniczał się do anonimowych komentarzy w sieci - dobiegał też z kręgów, które znały ich oboje. "Wiem, że wiele osób było zszokowanych, że ktoś, kto ma 19 lat, wychodzi za mąż. Na początku zresztą mało kto dobrze nam życzył. I nie chodzi tylko o ludzi, którzy o nas wiedzieli tylko z medialnych przekazów. Nawet ludzie z bliskiego grona mówili, że chyba jesteśmy niepoważni. A my właśnie jesteśmy poważni i bardzo poważnie podchodzimy do naszej relacji i naszych wartości" - powiedziała Węgiel w wywiadzie dla "Vivy!".
Mocne słowa. I wyraźnie wypowiedziane bez wahania.
Jak naprawdę zaczęła się ta historia?
Roksana Węgiel ujawniła w tym samym wywiadzie, że ich relacja z Kevinem Mglejem nie zaczęła się od nagłego zakochania. Najpierw była współpraca zawodowa, potem rozmowy, a dopiero później coś więcej. "To nie tak, że natychmiast wpadliśmy sobie w ramiona i postanowiliśmy być ze sobą na zawsze. Ani on, ani ja nie szukaliśmy wtedy miłości życia" - przyznała piosenkarka.
Mimo to już od pierwszego spotkania czuła, że coś tu jest. "Gdy pierwszy raz zobaczyłam Kevina, kiedy spojrzałam mu w oczy, poczułam, że coś jest na rzeczy" - dodała. I podkreśliła, że choć nigdy nie marzyła o białej sukni i romantycznej ceremonii, oboje od początku wiedzieli, że zmierzają ku ślubowi.
Dziś Roksana i Kevin są małżeństwem. Bliscy, którzy kręcili głowami - mają czas, żeby to przemyśleć.
Co o tym myślicie? Dajcie znać w komentarzach.




