Przez dwa miesiące nie mieli soli ani pieprzu. Klękała do modlitwy w ciemności, nie wiedząc, że kamera i tak ją widzi. Alicja Walczak po 25 latach od pierwszej edycji 'Big Brothera' mówi to, o czym produkcja wolała milczeć.

Rok 2001. TVN wpuszcza do polskich domów pierwszy reality show, który na dobre zmienia telewizję. Widzowie wlepiają oczy w ekrany, głosują, kochają i nienawidzą uczestników. Ale tego, co działo się za zamkniętymi drzwiami naprawdę - nie wiedzieli. Alicja Walczak, jedna z uczestniczek pierwszej edycji „Big Brothera", zdradziła to dopiero teraz, w rozmowie z redaktorem naczelnym portalu Kozaczek.pl, Wiktorem Słojkowskim.

Walka o sól i pieprz. 'Głodować nie, ale słabe jedzenie - tak'

Uczestnicy pierwszej edycji nie dostawali jedzenia na tacy. Każdy posiłek trzeba było sobie wywalczyć - dosłownie. Produkty ze spiżarni były nagrodą za wykonane zadania, zdane egzaminy, spełnione warunki produkcji. Podstawowych przypraw podobno nie było przez wiele tygodni.

"Wszystko, co się wiązało z jedzeniem, a piciem to już rzadko, to jakbyśmy marzyli. My chyba przez miesiąc czy dwa, jak sięgam pamięcią, to nie mieliśmy soli i pieprzu. To jak coś było doprawione, to Boże. Przecież my jedzenie musieliśmy sobie wywalczyć. Głodować to nie, ale że słabe jedzenie - tak" - powiedziała Alicja Walczak w wywiadzie dla Kozaczek.pl.

Brzmi jak reality, które dziś pewnie nie przeszłoby przez żaden dział prawny stacji. Ale wtedy? Widzowie siedzieli przyklejeni do ekranów i nie mieli pojęcia, że uczestnicy liczą ziarna ryżu.

Kamery na podczerwień i modlitwa w ciemności. Tego nikt nie wiedział

Alicja Walczak ujawniła w rozmowie z Kozaczek.pl, że uczestnicy nie wiedzieli o istnieniu kamer na podczerwień - czyli takich, które rejestrują obraz nawet w całkowitej ciemności. Dopiero po emisji okazało się, że nocne intymne chwile uczestników były widoczne dla ekipy produkcji.

"Ja się zdziwiłam, bo ja nie wiedziałam, nikt z nas nie wiedział, że w tych pokojach były tzw. te kamery pod czerwienią. Jak się siedzi, to nikt nic nie widział, było ciemno" - przyznała Walczak.

W jej przypadku kamera uchwyciła coś, czego sama się nie wstydziła - modlitwę na kolanach. Powiedziała, że wiara była dla niej największym źródłem siły podczas pobytu w domu. Ale fakt, że nikt jej o tych kamerach nie powiedział? To już inna historia.

Dwadzieścia pięć lat po emisji pierwsze pytanie brzmi: ile jeszcze takich rzeczy uczestnicy zabrali ze sobą do grobu? I czy format, który dziś wrócił w nowej odsłonie na TVN7, wyciągnął z tego jakieś wnioski?

Co sądzicie o kulisach „Big Brothera"? Piszcie w komentarzach.

Alicja Walczak/Kozaczek.pl
© Kozaczek
Alicja Walczak/Kozaczek.pl
© Kozaczek
Alicja Walczak/AKPA
© AKPA
Alicja Walczak/AKPA
© AKPA
Alicja Walczak/KAPiF
© KAPiF