Kraków czy Londyn? Viki Gabor wybrała oba. Piosenkarka przyznała wprost, że osiedlenie się tylko w jednym miejscu po prostu by ją wykończyło.
Viki Gabor ma teraz dwa domy - i nie zamierza z żadnego rezygnować. Gwiazda potwierdziła w mediach społecznościowych, że zaczęła mieszkać w Londynie, ale szybko doprecyzowała, że to nie jest przeprowadzka na stałe.
Londyn daje jej coś, czego Polska nie może
Co przyciąga Gabor do Wielkiej Brytanii? Anonimowość. "Mam wrażenie, że tam jest lepszy vibe o tyle, że nikt na ciebie nie patrzy. Mam większy luz, dlatego czuję się tam lepiej" - przyznała piosenkarka. Do tego dochodzi sentyment - Viki dorastała właśnie w Wielkiej Brytanii, więc powrót tam to dla niej coś w rodzaju powrotu do korzeni.
W Polsce jest gwiazdą rozpoznawaną na każdym kroku. W Londynie - zwykłą dziewczyną na ulicy. Trudno się dziwić, że to kusi.
Kraków jej nie puści
Mimo londyńskiego luzu, Gabor nie wyobraża sobie życia bez Krakowa. "Zwariowałabym, jakbym siedziała tylko w Londynie albo tylko w Polsce. Przez te parę lat w Polsce przyzwyczaiłam się do swojego Krakowa i tak opuścić go całkowicie - to jest po prostu ciężkie" - powiedziała wprost w rozmowie z menadżerem, którą sama opisała publicznie.
Schema wygląda więc tak: trochę tu, trochę tam. Regularny pendel między dwoma krajami, dwie bazy, dwa życia.
Warto przypomnieć, że to nie jedyna duża zmiana w życiu Viki ostatnio. Na początku roku okazało się, że gwiazda poślubiła Giovanniego Trojanka, wnuka Bogdana Trojanka. Przez długi czas nie mówiła publicznie o związku - teraz chwali się nim bez oporów.
Czy ten rytm pomiędzy Krakowem a Londynem się sprawdzi na dłuższą metę? Fani mają różne zdania - część rozumie potrzebę oddechu od polskiej sławy, inni przyznają, że tęskniliby za nią bardziej, gdyby wyjechała na dobre. Co Wy myślicie - dobrze jej robi ten londyński luz?




