Wyprzedane koncerty, trzy dekady na scenie i zero żalu za przeszłość. Natasza Urbańska właśnie podsumowała karierę i brzmi jak ktoś, kto dokładnie wie, co robi.

Wyprzedane koncerty, trzy dekady na scenie i zero żalu za przeszłość. Natasza Urbańska właśnie podsumowała karierę i brzmi jak ktoś, kto dokładnie wie, co robi.

48-latka zaczynała jako tancerka musicalu "Metro" u boku Janusza Józefowicza - dziś jej dyrektora artystycznego Teatru Buffo i męża. Z czasem dołożyła do CV solową karierę muzyczną, role filmowe w "Sztos 2" i "365 dniach", udział w "Tańcu z Gwiazdami" i fotel jurorki w "The Voice". Mało kto w polskim show-biznesie ma tak eklektyczne portfolio.

30 lat i żadnego żalu

Jubileuszowe koncerty podsumowujące trzy dekady pracy Urbańskiej rozeszły się do ostatniego biletu. Dla artystki to najlepsza odpowiedź na lata krytyki, które towarzyszyły jej niemal od początku kariery.

"Rzeczywiście doszłam do momentu, że stwierdzam, że jestem szczęściarą, że to wszystko może musiało się tak wydarzyć. Niczego nie żałuję i rzeczywiście mój koncert, który podsumowuje moje 30 lat, został wyprzedany, zagrałam te koncerty po prostu na fullach i to mi daje taką pewność, że rzeczywiście ja mam tego widza" - powiedziała w rozmowie z Pudelkiem.

Nie brzmi to jak fałszywa skromność. Brzmi jak ktoś, kto po prostu przeliczył bilety i wyciągnął wnioski.

"Nadal sprawia mi to frajdę" - i to mówi wszystko

Urbańska w tym samym wywiadzie przyznała, że najważniejsza jest dla niej świadomość, że jej twórczość trafia do konkretnych ludzi - i że ci ludzie ją doceniają. Bez owijania w bawełnę.

"Mam osoby, do których trafiam, które mnie doceniają i ja doceniam ten moment. To jest piękne, że rzeczywiście wypracowałam sobie to, gdzie jestem, kim jestem, że nadal mam propozycje, że nadal sprawia mi to frajdę. To jest w ogóle najlepsze" - podsumowała dla Pudelka.

Trzy dekady w polskim show-biznesie to nie jest spacer. Krytyka, plotki, zmieniające się trendy - Urbańska przez to wszystko przeszła i wyszła z kompletami na sali. Fani wyraźnie nie mają zamiaru jej odpuszczać.

Czy ktoś jeszcze pamięta, kiedy ostatnio ktoś mówił o swojej pracy z taką autentyczną radością? Napiszcie w komentarzach.