Beata Tyszkiewicz nie pracuje w telewizji od 2017 roku, ale "Taniec z gwiazdami" ogląda jak nikt inny. Po premierze 19. sezonu była zachwycona - zwłaszcza formą Heleny Englert. Ewa Kasprzyk, która opuszczała jury dokładnie wtedy, gdy Wieniawa go wchodziła, wolała się nie wypowiadać.

Beata Tyszkiewicz wciąż fanka "TzG"

Beata Tyszkiewicz zniknęła z mediów prawie dekadę temu, ale "Taniec z gwiazdami" to wyjątek. Przez całe lata siedmiokrotnie zasiadała za jurorskim stołem, aż do 2017 roku. Od tamtej pory obserwuje program z fotela przed telewizorem - i robi to z zaangażowaniem. Przed premierą 19. sezonu mówił Pudelkowi, że Julia Wieniawa "da sobie wspaniale radę". Teraz potwierdza, że miał rację.

"Pierwszy odcinek był oszałamiający i trudno mi wybrać faworyta. Podobała mi się Helena Englert. Widać w niej pasję i urodę" - oceniła aktorka w rozmowie z Pudelkiem. O tym, że jej miejsce zajęła teraz Wieniawa, mówi z typowym dla siebie dystansem: "Znowu ktoś wygryzł mnie z jury". Humor, ale bez goryczy.

Kasprzyk odwróciła się plecami

Ewa Kasprzyk dołączyła do jury "Tańca z gwiazdami" zaledwie trzy lata temu, w 2024 roku. Od początku porównywano ją do Tyszkiewicz - obie aktorki, obie skupiały się na emocjach uczestników, a nie tylko na technice. To był jej styl. Kilka miesięcy temu Polsat ogłosił, że Kasprzyk żegna się z programem. Oficjalnie: nowe zobowiązania zawodowe. Ale gdy dziennikarze zapytali ją o pierwszą emisję bez niej, odpowiedziała wymownie: "Nie oglądam".

Taka postawa mogła zabrzmieć dla fanów jak chłód. Może nawet jak żal. Tymczasem Tyszkiewicz, choć straciła stanowisko siedem lat wcześniej, patrzy na "TzG" z czułością. Jedno słowo - "oszałamiający" - mówi wszystko. Podobnie jak jej uśmiech przy komentarzu o tym, że znowu ktoś ją "wygryzł".

Różnica między nimi jest wyraźna: jedna ogląda z nostalgia i radością, druga zamyka drzwi. Co na to fani - którą postawę uznają za bardziej zrozumiałą?