Przed kamerą zawsze spokojna, zawsze gotowa. W domu - zupełnie inna historia. Grażyna Torbicka w rozmowie z Katarzyną Janowską powiedziała wprost, co dzieje się, gdy nikt nie patrzy.
Przez niemal trzy dekady prowadziła Kocham kino w TVP. Dziś jako dyrektorka artystyczna Festiwalu Dwa Brzegi świętuje jego 20. edycję. I właśnie przy tej okazji opowiedziała coś, czego fani raczej się nie spodziewali.
Za zamkniętymi drzwiami bywa gorąco
Katarzyna Janowska zapytała wprost: czy ta zawsze uśmiechnięta, zawsze profesjonalna prezenterka naprawdę nigdy nie traci cierpliwości? Torbicka nie kręciła. Przyznała, że wybuchy złości i nerwowe momenty jak najbardziej jej się zdarzają - tyle że widzowie nigdy tego nie zobaczą.
"Tak, ale w czterech ścianach" - powiedziała dziennikarka w wywiadzie dla Katarzyny Janowskiej.
Żadnego udawania idealnego życia, żadnego instagramowego lukru. Torbicka po prostu oddziela to, co zawodowe, od tego, co prywatne - i robi to bardzo świadomie.
Adam Torbicki: cichy bohater za kulisami
Mąż Grażyny - Adam Torbicki - pojawia się w wywiadach rzadko. Para konsekwentnie strzeże swojej prywatności. Tym razem dziennikarka powiedziała o nim więcej niż zwykle.
"Adam jest na pewno oparciem. Pomaga mi znieść sytuacje nie do zniesienia" - wyznała Torbicka.
Zaznaczyła przy tym, że stara się nie przenosić zawodowych napięć na dom. Ale gdy już coś przeleje czarę - to właśnie mąż jest tym, który przyjmuje to na siebie. Bez dramatu, bez nagłówków.
Na koniec dodała zdanie, które brzmi jak życiowe motto: "Ja się nie daję".
Krótko, konkretnie i z klasą - dokładnie tak, jak od lat znamy Grażynę Torbicką. Tylko że tym razem bez kamery. Co wy na to - takie wyznania robią wam różnicę, czy wolicie gwiazdy, które trzymają prywatność szczelnie zamkniętą?
Zobacz na Instagramie









