Grażyna Torbicka, ikona polskiego kina i telewizji, w szkole podstawowej... rekrutowała dziewczyny do drużyny piłkarskiej. I grała w ataku.

Grażyna Torbicka, ikona polskiego kina i telewizji, w szkole podstawowej... rekrutowała dziewczyny do drużyny piłkarskiej. I grała w ataku.

Tata grał w Polonii Tychy - córka przejęła gen

Sportowe korzenie Torbickiej są głębsze, niż mogłoby się wydawać. Jej ojciec jako młody mężczyzna był piłkarzem Polonii Tychy - i to od niego 67-letnia dziś dziennikarka przejęła miłość do futbolu. W podcaście KINOrozmowa przyznała wprost: "Piłka nożna była jedną z pierwszych, no nietypowo. To się wiązało z faktem, że mój tata, jako młody człowiek był zafascynowany piłkarstwem, czynnie biorąc w nim udział. Był piłkarzem Polonii Tychy. Cała moja rodzina pochodzi z miejscowości Tychy, pięknego miasta na Śląsku".

Tychy to nie tylko rodzinne miasto - to kontekst, który ukształtował jej sportową wrażliwość. Torbicka dorastała przy meczach, które oglądała razem z ojcem na trybunach.

Pięć dziewczyn, jedna drużyna i Torbicka w ataku

To, co mogłoby zostać przy kibicowaniu, u Torbickiej przerodziło się w coś więcej. W podstawówce sama założyła kobiecą drużynę piłkarską - i nie ma co ukrywać, że rekrutacja szła opornie. W tym samym wywiadzie przyznała: "Założyłam kobiecą drużynę piłkarską w szkole podstawowej. Udało mi się zmontować tylko pięcioosobowy zespół, bo nie było więcej chętnych, ale jednak. Byłam bardzo dobra" - i tu urwała z uśmiechem, zostawiając słuchaczy z niedopowiedzeniem.

Pięć osób, zero rezerw, ale za to z ambicjami. W latach, gdy kobiety z piłką w ręku traktowano jak ciekawostkę, Torbicka grała w ataku w szkolnej piątce.

Piłka to był jednak tylko przystanek. Tata marzył o karierze łyżwiarki figurowej dla córki - woził ją na lodowisko w Katowicach, licząc, że sama się zakocha w dyscyplinie. Nie zakochała. Ostatecznie futbol i łyżwy zastąpił tenis, przy którym Torbicka została na dłużej.

Sportowe doświadczenie nie poszło w las - w latach 80. trafiła do redakcji sportowej, gdzie pracowała u boku Włodzimierza Szaranowicza w Sportowej niedzieli. Kobieta w redakcji sportowej tamtych czasów to była osobliwość. Torbicka nie wyglądała na kogoś, kto się tym przejmuje.

Wiecie, ile kobiet w Polsce zakładało drużyny piłkarskie w podstawówce w latach 70.? Niemal żadna. Torbicka była pierwsza - przynajmniej w swojej szkole. Co na to fani? Dajcie znać w komentarzach.