Powiedział mamie. Mama go odrzuciła. Chwilę później umarła. Paweł Tomaszewski przez lata nosił tę niedokończoną rozmowę w sobie - aż w końcu postanowił powiedzieć o niej głośno.

43-letni aktor znany z filmów "Środa, czwartek rano" czy "Historia Roja" od jakiegoś czasu mówi otwarcie o swojej orientacji seksualnej. Jednak to nie sam coming out zrobił największe wrażenie na fanach - to historia o mamie, która go odrzuciła.

Depresja, tabletka dziennie i wyznanie, które zelektryzowało sieć

Tomaszewski najpierw napisał o diagnozie. Lekarz stwierdził u niego depresję - jak sam ją określił, "utajoną, czyli bardziej sprytną". W tym samym wpisie padły słowa, które wywołały burzę. "I choć w istocie LGBT to ja, to nie mam zamiaru tatuować sobie tego na czole. Ta przynależność tylko częściowo definiuje mojego człowieka" - napisał aktor. Dodał, że bierze jedną tabletkę dziennie, żeby świat był przyjaźniejszy - i od razu zapytał, jak ma być przyjaźniejszy "wśród ludożerców".

W tym samym wpisie zaznaczył, że nie jest pierwszą homoseksualną osobą w swojej rodzinie. "Być może pierwszą, która ma odwagę mówić o sobie i żyć godnie, i w prawdzie bez uciekania w nałogi, fikcyjne małżeństwa czy funkcje społeczne/kościelne. Jestem Polakiem, katolikiem, a coraz częściej mam wrażenie, że mieszkam na Białorusi" - wyznał.

Mama odrzuciła go przed śmiercią. Ojciec i rodzeństwo - zupełnie inaczej

Najtrudniejsza część tej historii dotyczy mamy. "Powiedziałem mamie, która mnie odrzuciła. Chwilę później zmarła. Tamta niedokończona rozmowa do dziś boli i jest początkiem wielu późniejszych ran" - mówił Tomaszewski. Słowa te padły w jednym z wywiadów i szybko zaczęły krążyć po sieci.

Reszta rodziny zareagowała inaczej. Z czasem ojciec, siostra i bracia otworzyli się na niego - aktor po raz pierwszy przyjechał do domu z partnerem i spotkał się z akceptacją. "Przeszliśmy razem ważną drogę" - przyznał w rozmowie z magazynem "Replika".

Co ciekawe, coming out otworzył mu też drzwi zawodowe. "Dostaję wiele propozycji, sam prowadzę swój kalendarz zawodowy. Mam wrażenie, że zaczęto nawet pisać role z myślą o mnie" - mówił dla Onet Kultura. Brzmi jak historia z happy endem - choć ta niedokończona rozmowa z mamą już szczęśliwego końca mieć nie może.

Co myślicie o wyznaniu Tomaszewskiego? Dajcie znać w komentarzach.

© KAPiF
© KAPiF
© KAPiF
Paweł Tomaszewski, fot. KAPiF
Paweł Tomaszewski, (© KAPiF)
Paweł Tomaszewski, fot. KAPiF
© KAPiF
Paweł Tomaszewski, fot. KAPiF
© KAPiF