Świadectwo z szuflady, wyniki dalekie od czerwonego paska i zero wstydu. Małgorzata Tomaszewska właśnie skończyła z udawaniem.
Gwiazda "Dzień Dobry TVN" wrzuciła na Instagram zdjęcie własnego świadectwa i od razu podcięła skrzydła wszystkim, którzy liczyli na prymuski laurki. Córka Grzegorza Tomaszewskiego nie owijała w bawełnę: oceny były, czerwonego paska nie było - i nigdy jej to nie bolało.
Bez czerwonego paska i bez kompleksów
Tomaszewska przyznała wprost na Instagramie, że w szkole nigdy nie miała czerwonego paska i nigdy nie przywiązywała do tego większej wagi. To wyznanie prezenterki, która na co dzień prowadzi jedno z najpopularniejszych śniadaniowych programów w Polsce, brzmi jak prowokacja - ale taka zamierzona.
Wpis nie wziął się z powietrza. Tomaszewska zauważyła falę komentarzy pod swoim poprzednim postem z okazji zakończenia roku szkolnego - część z nich dotyczyła właśnie czerwonych pasków. Postanowiła więc zabrać głos, zanim temat sam ucichnie.
"Kilka dni temu zauważyłam sporo komentarzy o czerwonym pasku - również pod swoim postem z zakończenia roku szkolnego. Wierzę, że większość z nich nie wynika ze złych intencji. Ale pomyślałam, że warto zwrócić uwagę na mechanizm, który za nimi stoi" - napisała prezenterka w swoim poście na Instagramie.
Czerwony pasek jako presja - Tomaszewska mówi to głośno
Tomaszewska nie zatrzymała się na własnym wyznaniu. Poszła dalej i postawiła pytanie, które wielu rodziców woli omijać szerokim łukiem. Wskazała, że gdy dziecko pokazuje świadectwo, a pierwszą reakcją dorosłych jest pytanie o brakujący pasek, wysyła się mu bardzo konkretny sygnał: to, co osiągnąłeś, nie liczy się tak bardzo jak to, czego nie ma.
"Kiedy pokazuje swoje świadectwo, a pierwszą reakcją dorosłych jest: 'A gdzie czerwony pasek?', otrzymuje bardzo konkretny komunikat: to, co osiągnąłeś, nie jest najważniejsze. Najważniejsze jest to, czego zabrakło" - napisała Tomaszewska na Instagramie.
Zaznaczyła też, że nie chce nikogo zawstydzać. Chce po prostu wiedzieć, czy czerwone paski w ogóle jeszcze kogoś motywują do nauki - czy może działają dokładnie odwrotnie. "Jestem bardzo ciekawa Waszego zdania" - zakończyła apelem do obserwatorów.
Dyskusja pod postem ruszyła. I chyba o to chodziło.




