Tomasz Lipiński przez dekady tworzył muzykę, którą znają miliony Polaków. Teraz, gdy przyszła pora na emeryturę, okazało się, że system go zdradził - ZUS zaproponował mu 300 złotych miesięcznie. Muzyk przywara swojej godności i pieniędzy nie bierze.
Legenda rocka kontra bieda emerytalna
Tomasz Lipiński to jeden z najważniejszych głosów polskiego rocka lat 80. i 90. Współtwórca zespołów, autor przeboju "Jeszcze będzie przepięknie", który trwa w radiach do dziś - artysta, któremu pokolenia zawdzięczają ścieżkę soundtracku swoich życiorysów. Ale popularność i historie na scenach nie przełożyły się na emerytalne bezpieczeństwo.
W podcaście "Złota Scena" Anny Jurksztowicz Lipiński przerwał milczenie o swojej sytuacji finansowej. Okazało się, że jego comiesięczne świadczenie wyniosło zaledwie około 300-330 złotych. "Ja na razie nie mam żadnej emerytury, ponieważ mi w ZUS-ie powiedzieli, że są gotowi wypłacić mi trzysta kilkadziesiąt złotych, więc się chwilowo na nich obraziłem" - wyznał ze szczerością, którą słychać w każdym słowie.
To nie żart. To nie przesada dla efektu. To rzeczywistość artystów, którzy budowali polski rock, gdy państwo nie myślało o ich przyszłości.
Umowy o dzieło zamiast emeryty
Problemu nie tworzy sam Lipiński - to systemowe zapaści całego pokolenia. Muzycy przez dekady pracowali na umowach o dzieło, a nie na etatach. Umowy, które wcale nie zasilały konta w ZUS-ie. "Wiadomo, że mamy problem z emeryturą, bo nie pracowaliśmy na etatach, tylko na umowach o dzieło, więc te emerytury: albo ich nie ma, albo są po prostu żałosne" - podsumował Lipiński bez złudzeń.
To historia tysiąca artystów jego pokolenia. Grali w klubach, nagrywali płyty, jeździli po Polsce - ale nikogo w aparacie biurokratycznym nie interesowało, czy mają ubezpieczenie. Wynik? Dziś czekają na emeryturę, którą można wrzucić do skarbonki i zapomnieć o niej.
Co na to system?
Lipiński odmawia pobierania pieniędzy - nie dlatego, że może sobie pozwolić, ale dlatego, że 300 złotych to nie emerytura, to poniżenie. Jego sprawa rzuca światło na problem, którym zajmuje się coraz więcej osób starszych ze środowiska artystycznego. Liczą na to, że państwo zareaguje. Na razie czekają.




