Teresa Lipowska kończy 89 lat w formie, która wzbudza zawiść u wielu młodszych koleżanek z branży. W rozmowie ze 'Super Expressem' aktorka ujawniła, że nigdy nie korzystała z żadnych zabiegów upiększających - jej twarz to czysty naturalny efekt lat pracy i pogody ducha.

Sekret formy bez injekcji

Teresa Lipowska nie ma żadnych tajnych zabiegu upiększających ani operacji. Wszystko, co widać, to efekt konsekwencji i stylu życia. W wywiadzie dla 'Super Expressu' przyznała wprost: "Ja mam 89 lat skończonych i moje zmarszczki mi nie przeszkadzają. Gram w serialu prababcie, więc też nie muszę się odmładzać. Wystarczy pogoda ducha i uśmiech".

Aktorka od 1992 roku gra Barbarę Mostowiak w telenoweli 'M jak miłość' - roli, która uczyniła ją ikoną polskiego kina. Mimo dekad na scenie nigdy nie poddała się presji branży, by "odmłodzić się" za pomocą medycyny estetycznej.

Codziennie coś innego

Jak więc Lipowska dochowuje takiej formy? Żadnych cudów. "Codziennie jest coś innego, nie mam żadnych przepisów. Staram się żyć jak potrafię najlepiej, w miarę możliwości, bez przesady. Dbam o siebie i na tyle ile będę mogła, to jeszcze ludziom będę się pokazywać" - wyjaśnia aktorka.

Nie uprawia sportu, ale stara się być aktywna. Nie przestrzega sztywnej diety. Po prostu żyje - i to widać. Jej podejście to całkowity kontrast do obsesji branży na punkcie młodości za wszelką cenę.

Zabiegi? Każdy do siebie

Lipowska nie potępia tych, którzy się decydują na zabiegi. Przeciwnie. "Ja nie skorzystałam, ale jeżeli im to przynosi radość, jeżeli jest to da im to zadowolenie, to niech korzystają. Ludzie powinni korzystać z życia na tyle, na ile chcą. Mnie jest to niepotrzebne" - podsumowała bez osądzania.

To podejście - tolerancja bez moralizowania - samo w sobie jest lekcją. W świecie, gdzie każdy komentuje wygląd każdego, Lipowska siedzi sobie z naturalną twarzą i pracą, którą kocham. I zdaje się, że nikt jej tego nie będzie w stanie odebać.