Joe Jonas rozstał się z nią przez telefon w 27 sekund. Jake Gyllenhaal zainspirował cały album. A Travis Kelce podobno szykuje pierścionek. Życie miłosne Taylor Swift to osobny gatunek muzyczny.
Joe Jonas rozstał się z nią przez telefon w 27 sekund. Jake Gyllenhaal zainspirował cały album. A Travis Kelce podobno szykuje pierścionek. Życie miłosne Taylor Swift to osobny gatunek muzyczny.
Media na całym świecie huczą od doniesień o planowanym ślubie piosenkarki z gwiazdą futbolu amerykańskiego Travisem Kelce'em. Zanim jednak do tego dojdzie - warto przypomnieć, z kim wcześniej spotykała się jedna z największych gwiazd pop na świecie. Każdy romans zostawił po sobie ślad. Najczęściej w postaci przeboju.
Od Jonasa do Gyllenhaal - każdy dostał swoją piosenkę
Pierwszym głośnym rozstaniem Taylor był Joe Jonas. Związek trwał od lipca do października 2008 roku, a zakończył się telefonem, który - jak wspominała piosenkarka w wywiadach - trwał dosłownie 27 sekund. Z tego bólu powstały m.in. "Mr. Perfectly Fine", "Last Kiss" i "Better Than Revenge". Jonas dostał lekcję, którą słyszały miliony.
W 2009 roku przy pracy nad filmem "Hannah Montana: The Movie" zaiskrzyło między Taylor a aktorem Lucasem Tillem. Tyle że - jak przyznał później Till w jednym z wywiadów - brakowało między nimi "namiętności". Rozstali się jako przyjaciele. Till zdążył jednak zagrać w teledysku do hitu "You Belong With Me", więc przynajmniej ma czym się pochwalić.
Jesienią tego samego roku pojawił się Taylor Lautner - wtedy na szczycie sławy dzięki roli w "Zmierzchu". Według doniesień aktor zaangażował się w związek mocniej niż wokalistka. Efektem jest utwór "Back to December", w którym Swift przeprasza za to, jak potraktowała partnera. Rzadki moment szczerości w jej dyskografii.
Na początku 2010 roku przyszedł czas na Johna Mayera - muzyka o 12 lat starszego od Taylor. Związek skończył się, a potem skończyła się też cierpliwość Mayera, gdy usłyszał piosenkę "Dear John". Jego nieprzychylna reakcja na utwór stała się tematem numer jeden w amerykańskich mediach przez dobrych kilka tygodni.
Jake Gyllenhaal i romans, który zmienił historię pop
Jesień 2010 roku przyniosła romans, który przeszedł do historii show-biznesu. Taylor miała 21 lat, Jake Gyllenhaal był o dziewięć lat starszy. Związek trwał niecałe sześć miesięcy. Według tekstów piosenek, które po nim powstały, aktor podobno miał problem z różnicą wieku między nimi. Gyllenhaal stał się inspiracją dla całego albumu "Red" - w tym legendarnego "All Too Well", "We Are Never Getting Back Together" i "State of Grace".
Latem 2012 roku pojawiło się nazwisko Kennedy. Conor Kennedy - wnuk Roberta F. Kennedy'ego - romansował z Taylor przez kilka miesięcy. Związek wzbudzał zainteresowanie mediów głównie ze względu na słynne nazwisko i różnicę wieku między parą.
Teraz na horyzoncie jest Travis Kelce i - według nieoficjalnych informacji - plany ślubne. Fani czekają na dwa rzeczy jednocześnie: ogłoszenie zaręczyn i nowy album. Bo jeśli historia czegoś uczy, to tego, że Taylor Swift każde wielkie uczucie zamienia w muzykę. Nieważne, czy skończy się happy endem, czy nie.
Która z tych historii jest waszym zdaniem najbardziej filmowa? Dajcie znać w komentarzach.










