Trzeci trening z rzędu kończy się płaczem z bólu. Wojciech Szczęsny przez lata milczał o dolegliwości, która towarzyszyła mu od pierwszego sezonu w wielkim futbolu.
Trzeci trening z rzędu kończy się płaczem z bólu. Wojciech Szczęsny przez lata milczał o dolegliwości, która towarzyszyła mu od pierwszego sezonu w wielkim futbolu.
Nie ma na to leku - Szczęsny mówi wprost
W podcaście W stylu Krychowiaka bramkarz FC Barcelony powiedział Grzegorzowi Krychowiakowi to, czego nigdy wcześniej publicznie nie przyznał. Chroniczny ból w rękach towarzyszy mu od początku kariery - każdego dnia, każdego sezonu, bez wyjątku.
"Ja rzeczywiście nie jestem w stanie zrobić trzech treningów z rzędu. Dwa treningi jestem w stanie zrobić, ale ja już wiem, że następnego dnia wejdę na trening i ten trzeci trening, no to ja wiem, że to jest płacz z bólu do dzisiaj" - wyznał Szczęsny w rozmowie z Krychowiakiem.
W sezonie bramkarz radzi sobie tabletkami przeciwzapalnymi. Jeden trening dziennie, przerwy na mecze - da się to kontrolować. Problem pojawia się w okresie przygotowawczym, gdy intensywność skokowo rośnie.
"W okresie przygotowawczym, nieważne co zrobię - nie ma na to leku. Ja wiem, że co najmniej 10 razy będę leżał i kwiczał" - dodał piłkarz.
Rękawica, której nie można zdjąć
Szczęsny opisał też konkretne sytuacje, które pokazują skalę problemu. Ból po intensywnym treningu bywał tak silny, że bramkarz tracił siłę w dłoniach całkowicie - i to nie jest przenośnia.
"Na przykład rękawicy nie jestem w stanie zdjąć, bo nie mam siły, żeby odpiąć rzep. I muszę kogoś prosić, a nawet jak mi już odepnie, no to nie jestem w stanie złapać na tyle mocno rękawicy, żeby sobie ją zdjąć" - przyznał w podcaście.
Jednocześnie zaznaczył, że przez lata nauczył się z tym żyć. "Ból czuję za każdym razem. Nie ma tak, że złapię piłkę bez bólu. Tylko że już bardzo się przyzwyczaiłem - to jest takie ukłucie nieprzyjemne, ale absolutnie dzisiaj nie jest żadnym problemem" - powiedział Szczęsny.
Szczęsny, który po krótkim odejściu na emeryturę wrócił do gry w FC Barcelonie, nigdy wcześniej nie mówił o tej dolegliwości tak otwarcie. Przez całą karierę - od Arsenalu przez AS Romę i Juventus aż po Camp Nou - grał z bólem, który innym uniemożliwiałby normalne funkcjonowanie.
Czy fani wiedzieli, za jaką cenę ich idol staje między słupkami? Dajcie znać w komentarzach.








