Kelner we włoskiej restauracji przez 20 minut ignorował Sylwię Bombę. Gdy wstała od stolika, natychmiast do niej podbiegł - żeby ją przepędzić.
Sylwia Bomba przyjechała do Positano z dobrą wiadomością w sercu i ochotą na szampana. Wyszła z restauracji z recenzją po angielsku i ostrzeżeniem dla pół miliona obserwatorów.
Co się stało w La Scoglia?
Restauracja La Scoglia w Positano to jedno z tych miejsc, gdzie ceny na karcie menu są mniejszym problemem niż mina kelnera. Sylwia Bomba przekonała się o tym na własnej skórze - i nagrała całą sytuację na InstaStories, nie gryząc się w język.
Celebrytka usiadła przy stoliku i czekała na obsługę. Kelner przez 20 minut nie raczył się pojawić. Gdy wstała, żeby przywołać towarzystwo, błyskawicznie zmaterializował się przy niej z pretensjami.
"Obsługuje nas taki pan, który w ogóle nie jest za bardzo dla mnie miły, ale mi to w ogóle nie przeszkadza. Miejsce jest rzeczywiście wyjątkowo ekskluzywne. No i przyszliśmy tu, ja dziś dostałam wspaniałą wiadomość, więc miałam ochotę celebrować, zamówić jakąś drogą butelkę szampana" - relacjonowała na InstaStories.
A potem wstała od stolika, żeby zawołać znajomych. I tu zaczął się właściwy spektakl.
"Poszłam pod barierki, żeby zawołać Grega i Tosię, żeby przyszli już. Po czym pan do mnie podszedł, po raz kolejny był dla mnie wyjątkowo niemiły i mówi do mnie, żebym poszła stąd, bo to jest droższa area. Żeby tam leżeć trzeba zapłacić 550 euro, a u nas wystarczyło kupić butelkę alkoholu. I on do mnie podszedł, mimo że nie przychodził przez 20 minut, gdy siedziałam i czekałam, żeby zamówić" - mówiła wprost.
Krótko mówiąc: na obsługę klientów - czas nieskończony. Na przepędzenie klientki ze zbyt taniej strefy - 30 sekund.
Bomba wystawiła restauracji recenzję. Po angielsku, żeby dotarło dalej
Sylwia Bomba to influencerka z niemal milionową społecznością na Instagramie, którą zbudowała przez ponad dekadę - najpierw w "Gogglebox. Przed telewizorem", potem w sieci. Wie, jak nagłośnić sprawę.
Po powrocie z restauracji napisała recenzję po angielsku - żeby dotarła do możliwie szerokiego grona potencjalnych gości lokalu.
"Zostawiam tę recenzję, aby ostrzec innych przed tym doświadczeniem. Prawdopodobnie najgorsze traktowanie, z jakim kiedykolwiek się spotkałam. Kelner ewidentnie uważał, że ludzi powinno się oceniać wyłącznie na podstawie tego, ile mają pieniędzy. Mieliśmy wynajętą łódź, więc chcieliśmy tylko posiedzieć przez chwilę i nie mogliśmy zostać dłużej. Sposób, w jaki zostaliśmy potraktowani, był po prostu okropny" - skwitowała.
I trudno się z nią kłócić. Restauracja, która przez 20 minut ignoruje gościa gotowego zamówić drogiego szampana, a potem wypraszają go z miejsca za nieodpowiedni poziom zamożności - to jest definicja snobizmu bez sensu ekonomicznego.
Pozostaje pytanie: czy kelner wiedział, kogo wypraszał? I czy La Scoglia ma już plan komunikacyjny na tę sytuację?


