Sydney Sweeney weszła na czerwony dywan Festiwalu Filmowego w Wenecji i zrobiła to, co zawsze - zdjęła sobie sukni bez wstydu. Błyszcząca, bogato zdobiona koralikami kreacja Armaniego prawie nie zasłaniała nic, a aktorka wyglądała jak żywa biżuteria.
Suknia, która prawie nie istniała
26-letnia gwiazda serialu 'Euforia' wybrała dla siebie jedno z najbardziej odważnych rozwiązań na włoskim festiwalu. Prześwitująca suknia na cienkich ramiączkach z głębokim, zaokrąglonym dekoltem pozostawiła bardzo mało wyobraźni. Każdy błysk fleszy fotoreporterów przechodzący przez materiał tworzył efekt, który trudno przeoczyć. Całość to był kalkulator: cieńkie ramiączka, dopasowany krój i brak większości zasłony. Armani postawił na amerykańską gwiazdę, a ta odpłaciła się spektaklem.
Sydney przyzwyczaiła fanów do tego, że nie boi się pokazywać swojej sylwetki. Tym razem jednak poszła jeszcze dalej. Makijaż w odcieniach nude, złociste fale opadające na ramiona i dyskretna czarna różyczka przy ramiączku - każdy detal był precyzyjnie zaplanowany. Efekt? Luksusowy, pewny siebie, ale przede wszystkim nieunikniony. Na Instagramie zaczęło się zamieszanie.
Fani podzieleni na odsiecze
Komentarze pojawiły się natychmiast. Jedni chwalili odwagę i śmiałość, inni zastanawiali się, czy to nie za dużo nawet na Wenecji. 'Skradła show', 'To już przesada', 'Genialnie wyglądała' - opinie rozbiegały się w różne strony. Ale jedno jest pewne: nikt jej nie przeoczy.
Sydney Sweeney już od lat jest znana z tego, że na czerwonych dywanach czuje się jak ryba w wodzie. 'Euforia' dała jej rozpoznawalność, ale stylizacje dały jej legendę. Wenecja to kolejne doświadczenie, które potwierdza: aktorka wie dokładnie, co robi.
Czy to przesada, czy geniusz? Fani podzieleni, ale media już mają nowy temat na cały tydzień. Pytanie tylko - co wymyśli sobie Sydney na następnym festiwalu?
