Karol Strasburger nie kryje się już dłużej. W rozmowie ze Super Expressem 79-letni prezenter Familiady potwierdził to, co plotkowano przez lata - jego sekret na formę i długowieczność to nie ostatnia moda czy modna dieta, ale całe życie spędzone na dbaniu o siebie.

# Strasburger wreszcie mówi otwarcie

Przez 32 lata Karol Strasburger prowadził "Familiadę" i wyglądał jak człowiek, który odkrył eliksir młodości. Fani spekulowali: co to może być? Chirurgia? Suplement? Tajny trening? Strasburger właśnie udzielił odpowiedzi - i ta odpowiedź to antyklimaks, ale w najlepszym sensie.

"To nie jest kwestia ostatnich lat, tylko całego mojego życia" - powiedział wprost gwiazdor w rozmowie z Super Expressem. Oznacza to, że te wszystkie domysły o nagłej metamorfozie to bujda. Strasburger po prostu od zawsze się pilnował.

Nigdy nie palił, nie pił - i to robi różnicę

Według słów 79-latka, jego formuła na długowieczność to przede wszystkim negatywna lista. "Nigdy nie paliłem, nie piłem a patrząc na niektórych kolegów, mogłem powiedzieć, że wcale" - wyznał. To proste, choć dla wielu niezwykle trudne. Podczas gdy inne gwiazdy jego pokolenia walczą ze skutkami lat rozpusty, Strasburger zbierał dywidendy odpowiedzialności.

Ale czekaj - to nie koniec. Prezenter nie zapomniał o równie ważnym elemencie: sporcie i odpoczynku. Przez dekady starał się być aktywny, ale jednocześnie umiał się zatrzymać. Każdego roku rezerwował sobie co najmniej dwa tygodnie, czasem nawet miesiąc, na wyjazd i regenerację.

Stres zabija - i Strasburger to wie

Tu pojawia się psychologiczny wymiar tajemnicy Strasburgera. Mówi o celowym ignorowaniu rzeczy, na które nie ma wpływu. "Duszony w sobie stres wykańcza człowieka. Trzeba życiem umiejętnie sterować, a nie zostawiać wszystkiego ślepemu losowi" - podkreślił.

To jest prawda, którą mówią psychologowie od dziesięcioleci, ale słysząc ją od 79-latka, który wciąż pracuje i wygląda na 60-pięć, nabiera ona nowego znaczenia. Strasburger nie mówi tego z akademickiego dystansu - mówi to ze schodów swojego domu, w którym mieszka z żoną Małgorzatą i córką Laurą.

Energia córki, jak sam przyznawał, motywuje go do dalszego działania. To nie jest więc tylko o regułach - to o miłości do życia, które wciąż go otacza.

Co fani mówią?

Wyznanie Strasburgera potwierdza to, co obserwatorzy podejrzewali: legendy telewizji to nie zbiór cudów, ale ludzie, którzy robili nudne rzeczy przez bardzo długi czas. Brak papierosów, brak alkoholu, ruch, urlopy, brak stresu - to nie brzmi spektakularnie. Ale to działa.

Czy ty masz taką samą dyscyplinę? Czy może wolisz być szczęśliwy przez krótszy czas? Sądząc po komentarzach na Instagramie, widzowie uznają Strasburgera za wzór - choć tylko niewielu jest gotowych go naśladować.