Stefano Terrazzino zarabia na tańcu, kostiumach i jurorkowaniu w TVN, ale od 15 lat prowadzi jeszcze jeden biznes - organizuje wyjazdy na Sycylię dla grup turystów. W rozmowie z Pomponikiem ujawnił, że pieniądze to dla niego nie główny cel.

# Stefano Terrazzino prowadzi własny biznes na Sycylii

Stefano Terrazzino to więcej niż tancerz i juror "Tańca z gwiazdami". Od 15 lat organizuje wyjazdy na Sycylię w małych grupach - głównie dla kobiet i par. Jak mówi, każdy taki tydzień zmienia uczestników.

Co się dzieje na wyjazdach Terrazzino?

Wyjazdy to połączenie turystyki, tańca i osobistego rozwoju. Terrazzino w rozmowie z Pomponikiem zdradził, że uczestniczki wracają zupełnie zmienione. "Czasem obcinają włosy, kupują nowe ciuchy, ktoś zmienia pracę, niektórzy zmieniają partnera - dzieje się dużo rzeczy" - opowiada. Dodaje, że taniec to zawsze "spotkanie ze sobą", które otwiera nowe perspektywy.

Tancerz organizuje sześć do ośmiu takich wyjazdów rocznie. "Lubię czuć ludzi i dać im to, czego potrzebują. Te 15 lat robi swoje, coraz bardziej mam ten klucz, jak to robić" - wyjaśnia Terrazzino. Zapisy prowadzone są indywidualnie mailowo, bez stałego cennika na stronie.

Dlaczego nie podnosi cen mimo inflacji?

Chociaż koszty instruktorów i transportu rosną, Terrazzino od kilku lat utrzymuje ceny na tym samym poziomie. "Póki dostaję od ludzi ten zwrot energii, czuję się tym spłacony, więc jest OK" - tłumaczy. Jego team czasem mówi mu, że "dokłada", ale tancerz ma inne priorytety.

"Pieniądze to skutek uboczny. Po to zarabiam, żeby inwestować w nowe projekty, nowe spektakle, moje studio tańca, więc finanse są po to, żeby robić piękne rzeczy" - mówi wprost Terrazzino. To wyznanie zdaje się streszczać całą jego filozofię biznesową - zarobki drugorzędne wobec pasji i rozwoju.

Tancerz prowadzi studio tańca w Warszawie i zajmuje się kostiumografią w "Tańcu z gwiazdami" od czterech lat. Jego podejście do biznesu - połączenie praktyki z ideałami - wyróżnia go wśród przedsiębiorców ze środowiska medialno-rozrywkowego.