Justyna Steczkowska siedzi w samochodzie, słucha, jak mały chłopak nuci jej przebój. Kiedy rozpoznaje, kto to jest, łzy same się cisną. Ten moment zmienił dla niej wszystko - i przywołał wspomnienie, które chowała latami.
Wnuczek legendy śpiewał jej piosenkę
Justyna Steczkowska opublikowała na Instagramie nagranie, które rozpaliło emocje fanów. Na filmiku widać chłopca, który podczas podróży samochodem nuci jeden z przebojów artystki. Wokalistka nie ukrywała wzruszenia. "Kochani, chciałabym podzielić się z Wami tym wzruszeniem…" - zaczęła swój post 54-letnia gwiazda. Okazało się, że mały śpiewak to wnuk Grzegorza Ciechowskiego - legendarnego kompozytora, który zmarł w 2001 roku. Chłopak mieszka w Stanach Zjednoczonych, gdzie uczy się języka polskiego właśnie poprzez piosenki Steczkowskiej.
"To wnuczek Grzegorza Ciechowskiego, synek Weroniki. Mieszka w Stanach, kocha nasze piosenki i nazywa mnie swoją przyjaciółką… Śpiewa razem ze mną, a dzięki muzyce lepiej uczy się języka polskiego" - wyjaśniła Steczkowska. "Pięknie jest widzieć, jak piosenki przekraczają granice, łączą pokolenia i niosą dalej pamięć i emocje… Muzyka naprawdę ma niezwykłą moc" - dodała ze wzruszeniem.
Historia miłości, którą chciała zapomnieć
Ale to nie koniec historii. Przy okazji tego postu Steczkowska postanowiła ujawnić coś bardzo osobistego - sekret, który wiąże się z piosenką, którą śpiewa wnuk Ciechowskiego. Chodzi o przeszłość, której potrzebowała się pozbyć. "Pamiętam, jak pisałam tę piosenkę… Potrzebowałam uwolnić się od miłości, która nie służyła mojemu życiu…" - wyznała artystka. "Grzegorz napisał do niej doskonały tekst! Idealnie oddający moje zagubienie w tamtym czasie… Jak dobrze, że te emocje już za mną" - podsumowała 54-latka.
Wyznanie Steczkowskiej dotknęło serca tysięcy fanów. W komentarzach pod postem zaroiło się od ciepłych słów. "Jakie to piękne"; "To jest właśnie piękno muzyki"; "Aż łzy się cisną.. Jest to bardzo urocze i sentymentalne. Muzyka silnie łączy ludzi" - pisali zachwyceni obserwatorzy.
Justyna Steczkowska od lat dzieli się z fanami swoimi emocjami i przeżyciami. Tym razem pokazała, jak muzyka ma moc nie tylko do łączenia ludzi, ale i do uzdrawiania ran. Historia wnuka Ciechowskiego, który śpiewając jej piosenkę, nie wiedział, jakie wspomnienia przywołuje, to piękny dowód na to, że sztuka rzeczywiście nie zna granic.




