Przemysław Lisek nie przeżył. Wokalista zespołu szantowego Zrefowani, który zaledwie kilka dni wcześniej nagrywał się w kuluarach "Must be the Music", zmarł we wtorek nad ranem po tygodniu intensywnej walki w szpitalu. Miał 53 lata.
Dramaturgia w kilka dni
53-letni Przemysław Lisek pochodził z Iławy i całe życie związany był z żeglarstwem - od czasów liceum pracował jako trener, żeglarz i konsultant biznesowy. W zespole Zrefowani, który powstał podczas pandemii, szybko stał się jednym z filarów grupy. Zajmował się wokalem i konferansją. W 2024 roku zespół wydał debiutancki album "Pod pełnymi żaglami", gdzie Lisek śpiewał.
Szantowe Zrefowani chciały wypłynąć na głębokie wody branży muzycznej. 6 września podzielili się nagraniem zza kulis programu "Must be the Music". To były ostatnie dni normalności dla frontmana zespołu.
"Przemek uległ poważnemu wypadkowi"
Nieco później pojawiły się dramatyczne doniesienia. Zespół opublikował oświadczenie: "Z głębokim smutkiem informujemy, że Przemek uległ poważnemu wypadkowi i przebywa obecnie w szpitalu. Jego stan jest ciężki, a lekarze walczą o ustabilizowanie jego zdrowia".
Muzycy prosili fanów o ciszę i modlitwę. "W imieniu Przemka, jego rodziny oraz całego zespołu, z całego serca dziękujemy za dotychczasowe wsparcie. Każda dobra energia jest teraz Przemkowi ogromnie potrzebna" - czytaliśmy w komunikacie.
Ale czasu było zbyt mało. Po siedmiu dniach walki, we wtorek nad ranem, Lisek odszedł.
"Pękniętymi sercami dzielimy się wiadomością"
Zrefowani potwierdzili smutne wieści w kolejnym oświadczeniu: "Po tygodniu walki o życie, dziś nad ranem odszedł od nas Przemek. W tych najtrudniejszych chwilach, gdy jego najbliżsi oraz nasza załoga mierzą się z niewyobrażalną stratą, prosimy Was o ciszę, spokój i uszanowanie prywatności rodziny oraz nas - jego przyjaciół z pokładu".
Team zespołu zapowiedział, że szczegóły ostatniego pożegnania przekażą później. Wiadomość o śmierci 53-latka wywołała lawinę żalu w komentarzach w mediach społecznościowych. Fani wspominali jego energię, pasję do żeglarstwa i oddanie muzyce.
September przyniósł kolejną falę pożegnań w świecie muzyki. Kilka dni wcześniej świat stracił Andy'ego "The Butchera" Williamsa (48 l.), gitarzystę metalcore'owego Every Time I Die, a także legendę punk rocka Cheetaha Chrome'a (71 l.). W Polsce żegnano 26-letniego poznańskiego rapera Salvadora.
Ale historia Przemysława Liska dotyka szczególnie. Od debiutu do pożegnania - zaledwie dwa lata na scenie, które okazały się największym przygodą jego życia.










