Przez dziesięć lat Barbara Sołtysik wiedziała, że jej mąż jest zakochany w innej kobiecie. I mimo to została.
Przez dziesięć lat Barbara Sołtysik wiedziała, że jej mąż jest zakochany w innej kobiecie. I mimo to została.
Historia ich związku zaczęła się od sekretu. Kiedy mieli po 18 lat i byli na drugim roku warszawskiej szkoły teatralnej, wzięli ślub po kryjomu. Nie powiedzieli ani rodzicom, ani władzom uczelni. Matka Jana Englerta dowiedziała się o ślubie syna dopiero pół roku później - jak sam przyznał w wywiadzie-rzece opublikowanym w książce Katarzyny Dreckiej "Jan Englert. Bez oklasków" (wyd. 2021).
Najpierw on zazdrościł jej sukcesów, potem ona płaciła cenę za jego
Po dyplomie Barbara błyskawicznie dostała etat w Teatrze Współczesnym i stała się gwiazdą sceny przy Mokotowskiej. Jan przez lata pozostawał w jej cieniu. "Nie miałem co ze sobą zrobić. Moja noga nie stanęła za kulisami Współczesnego ani razu. Obawiałem się, że ktoś powie: 'A, to mąż Basi'. Gdy żona wracała po premierach i bankietach, odprowadzana przez adoratorów, udawałem, że śpię" - wyznał aktor w cytowanej książce.
Kilka lat później role się odwróciły. Jan grał bez przerwy, Barbara zajmowała się domem, synem Tomkiem i bliźniaczkami Małgosią i Kasią - młodszymi od brata o trzy lata. "Nagle zostałem najpopularniejszym aktorem w kraju. Myślałem, że dalej jestem skromny, a mnie zwyczajnie odbiło" - przyznał wprost.
W 1979 roku Jan Englert poznał na planie filmu "Ojciec królowej" Dorotę Pomykałę. 23-letnia absolwentka krakowskiej szkoły teatralnej podobno tak zawróciła mu w głowie, że podobno chciał zostawić dla niej rodzinę. Przez kolejne dziesięć lat miał dzielić czas między żonę a Dorotę. Ze względu na dzieci nie zdecydował się odejść od Barbary od razu.
Kiedy w końcu to zrobił - był już z kimś innym. Formalny rozwód nastąpił w 1994 roku. Niedługo potem Englert ożenił się z Beatą Ścibakówną.
Barbara Sołtysik po rozwodzie odkryła, że może być szczęśliwa sama
Barbara Sołtysik nigdy więcej nie związała się z żadnym mężczyzną. Nie żałowała. "Nie przypuszczałam, że można być tak szczęśliwym samemu" - wyznała w wywiadzie dla "Angory" (listopad 2006). W tej samej rozmowie mówiła o swojej filozofii miłości: "Tylko rodzina może dać kobiecie poczucie bezpieczeństwa. Nie może prawdziwie kochać ten, kto żąda, bo miłość to dawanie. To cierpliwość, tolerancja i dobroć bez oczekiwania czegokolwiek w zamian".
Po rozwodzie zrezygnowała z etatu w teatrze i coraz rzadziej pojawiała się na ekranie. Zamiast tego - podróże. "Odkryłam w sobie ciekawość innych ludzi i krajów. Wyruszyłam w świat z przyjaciółmi" - opowiadała dziennikarzowi Tomaszowi Gawińskiemu. Zapytana, czy zmieniłaby cokolwiek w swoim życiu, odpowiedziała krótko: "Wszystko, co w życiu zrobiłam, na pewno bym powtórzyła. U mnie nawet niepowodzenia kończyły się dobrze".
Dekadę temu Barbara Sołtysik zaczęła mieć problemy z pamięcią. W 2020 roku trafiła do specjalistycznego ośrodka, w którym przebywa do dziś.
Kobieta, która przez lata dawała - bez żądania czegokolwiek w zamian. Czy to nie jest najsmutniejsza i zarazem najpiękniejsza historia tego sezonu?




