Skolim pojawił się na prezydenckiej imprezie w Juracie. W rozmowie z nami rapujący artysta zdradził, jaki jest Karol Nawrocki - i dlaczego nie chce brać strony w politycznych wojnach.
Skolim na prezydenckiej rezydencji
Wokalista zagrał na "Przyszłości.pl" - elitarnym spotkaniu w rezydencji prezydenckiej w Juracie. Pojawienie się przedstawiciela sceny latino na tak oficjalnym wydarzeniu wywołało dyskusje fanów. Ale sam Skolim nie robi z tego politycznego symptomu.
"Nie chcę się angażować w konflikty"
W naszej rozmowie piosenkarz stanął na stanowisku: muzyka przede wszystkim, polityka nigdy. "Nie chciałbym, broń Boże, nigdy. Chcę grać dla ludzi" - podkreślił. Jednocześnie nie unikał oceny polityków, którzy go przyjęli.
O Nawrockim i Tusku: "Poznałem prezydenta i dużo ludzi, dużo wiadomości o premierze słyszałem. Zasadniczo jeden i drugi to są cudowni ludzie, tylko gdzieś nie rozumiem, dlaczego są skonfliktowani na dobrą sprawę" - zdradził Skolim w rozmowie z Kozaczkiem.
Apel o jedność Polaków
Wokalista nie krył frustracji na widok politycznych zatargów. Jego przesłanie było jasne: podzielony kraj to słaby kraj. "Powinniśmy się jako Polacy łączyć i na***ć do przodu" - powiedział dosadnie.
Pokazało się też, że Skolim ma wyraźne przekonania ideowe. Gdy pytaliśmy go o własne wartości, odpowiedź była jednoznaczna: "Kto się nie zgadza ze mną, to źle dla Polski chce. Jestem o tym święcie przekonany, bo tak zostałem wychowany, w takich ideałach".
Bez politycznego zabarwienia
Mimo spotkania z głową państwa Skolim jasno dał do zrozumienia: jego kariera to nie pole do gry politycznych ambicji. Artysta chce być niezależny - grać dla każdego, niezależnie od poglądów publiczności. Źródło: wywiad dla Kozaczka.
Zobacz na Instagramie








