Burgund na drzwiach wejściowych. Tyle wystarczy, żeby wiedzieć, że tu mieszka ktoś, kto projektowanie wnętrz traktuje śmiertelnie poważnie. Milena Lewandowska-Miros, siostra Roberta, wpuściła kamery do swojego apartamentu - i trudno oderwać wzrok.
Burgund na drzwiach wejściowych. Tyle wystarczy, żeby wiedzieć, że tu mieszka ktoś, kto projektowanie wnętrz traktuje śmiertelnie poważnie. Milena Lewandowska-Miros, siostra Roberta, wpuściła kamery do swojego apartamentu - i trudno oderwać wzrok.
Redakcja Elle Decoration Polska odwiedziła mieszkanie projektantki i opublikowała nagranie w mediach społecznościowych. Efekt? Galeria, która rozchodzi się po internecie szybciej niż plotka przy ekspresie do kawy.
Abstrakcja na ścianie, skóra na kanapie, marmur wszędzie
Milena Lewandowska-Miros nie poszła na łatwiznę - żadnych beżowych ścian i skandynawskiego minimalizmu z sieciówki. Salon zdobią kolorowe, abstrakcyjne obrazy i nietypowe rzeźby, które przełamuje klasyczna brązowa meblościanka i skórzane kanapy. Kominek z roślinami w fikuśnych wazonach domyka całość.
Część jadalniana to owalny marmurowy stół - proste krzesła, ogromne lustro przy ścianie i roślina, która pewnie kosztuje tyle, ile czynsz w niejednym polskim mieście. Kuchnia gra osobną melodię: minimalizm, szafki pokryte w całości lustrami i marmurowa wyspa. Na okapie - magnesy z rodzinnych podróży. Ludzki akcent w bardzo designerskiej przestrzeni.
Sypialnia to turkus. Dosłownie - ściany w kolorze turkusowym i ogromny obraz z dżunglą nad łóżkiem. Balkon z widokiem na park zamyka całość: marmurowy stolik, świeże kwiaty, meble ogrodowe. Zielony widok w środku miejskiej dżungli - bo Milena podobno bardzo zależało jej na tym połączeniu z naturą.
Projektantka z rodziną czy rodzina projektantki?
Milena Lewandowska-Miros zawodowo zajmuje się projektowaniem wnętrz - i jej własne mieszkanie jest najlepszym portfolio, jakie można sobie wyobrazić. Żaden szczegół nie wygląda tu na przypadkowy: każdy wazon, każda rzeźba, każde krzesło ma swoje miejsce i powód.
Ciekawe, czy Anna Lewandowska też wpadła z wizytą i czy wróciła z notatkami. Bo po tym, co pokazała Milena, można by pomyśleć, że talent do budowania wizerunku to w tej rodzinie sprawa dziedziczna - tylko każde z Lewandowskich robi to w swoim własnym stylu.
Co sądzicie o mieszkaniu siostry Roberta? Burgund na drzwiach - odważnie czy w punkt? Dajcie znać w komentarzach.










