Shazza miała 18 lat, kiedy poznała Tomasza Samborskiego na prywatce w Warszawie. On podsunął jej karierę, ona dała mu serce - na dekadę. A potem wszystko się skomplikowało.

Od barmaństwa do namiętności

W 1985 roku Marlena Magdalena Pańkowska, znana jako Shazza, serwowała obiady przy Alejach Ujazdowskich. Była świeżą dziewczyną bez planu na przyszłość. Tomasz Samborski pojawił się jak z nieba - przystojny, kreatywny, pełen pomysłów. "Byliśmy kiedyś razem, ale czy to grzech? No byliśmy, facet jest przystojny" - powiedziała w programie "Między kuchnią a salonem". Samborski nie tylko skomponował dla niej piosenki. Został jej menedżerem, a przede wszystkim - jej pierwszą poważną miłością. Związek trwał około dziesięciu lat, budowany na fundamentach przyjaźni i muzyki. "Nasze bycie razem wtedy jako pary miało bardzo dobre podwaliny. Rozstaliśmy się, a właściwie można powiedzieć, że się nie rozstaliśmy, bo cały czas obcujemy ze sobą zawodowo i jesteśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi" - wspominała w "Dzień Dobry TVN".

Grecki romans i wymarzony syn o imieniu Sean

Po rozstaniu z Samborskim Shazza próbowała szczęścia z Dariuszem, który w jej wywiadach figurował jako "Dziubek". Podobno rodzice narzeczonego byli zszokowani, gdy piosenkarka pojawiła się na okładce "Playboya" - to była przyczyna rozstania. Sama Shazza wyznała, że czuje się przez mężczyzn traktowana "jak kompan, z którym miło się pokazać, ale raczej na żonę się nie nadaję". Na Krecie poznała greckich nauczyciela Manolisa, z którym połączył ją wakacyjny romans. Według piosenkarki, był to związek piękny, ale efemeryczny - pozostały po nim wspomnienia i piosenka "A Maria", którą lata śpiewała na koncertach. W 1999 roku wyznała "Super Expressowi" swojego największego marzenia: "Chciałabym mieć syna. Już nawet wybrałam dla niego imię - Sean, na cześć Seana Connery'ego". To marzenie nigdy się nie spełniło.

Żona była zazdrosna, ale przyjaźń przetrwała

Dzisiaj Shazza wciąż przyjaźni się i współpracuje z Tomaszem Samborskim. Źródła podają, że żona producenta muzycznego była kiedyś zazdrosna o jego relację z "królową disco polo". Samborski potwierdził w telewizji: "Oczywiście, że była. Każdemu by to przeszkadzało". Producent nie krył, że czuje się odpowiedzialny za karierę Shazzy - twierdził, że połowa jej sukcesu to jego zasługa. "Naszą przygodę z muzyką zaczynaliśmy razem, razem przeszliśmy przez wszystkie trudności i sukcesy, więc z pewnością zasłużyłem na połowę" - stwierdził w rozmowie z portalem przeambitni.pl. Shazza nie kryje, że Samborski pozostaje dla niej najbliższym mężczyzną w życiu - tym, który ją odkrył i zmienił jej los. A jednak nigdy nie stała przed ołtarzem. Marzenia o rodzinie, o synu imieniu Sean, pozostały tylko marzeniami.