Milion sprzedanych singli, dziewczyna Bonda, Netflix - a ona powiedziała: dość. Izabella Scorupco miała wszystko, czego szuka każda aktorka, i świadomie to zostawiła.

Białystok, 1970 rok. Córka lekarki i muzyka jazzowego. Brzmi jak scenariusz na film - i właściwie nim jest, tyle że nikt go nie nakręcił, bo główna bohaterka wolała żyć po swojemu.

Zanim przyszedł Bond, był singiel za milion

Izabella Scorupco wyjechała do Szwecji jako dziecko, po rozwodzie rodziców. Tam zaczęła jako modelka, szybko przeszła do muzyki. W 1989 roku nagrała singiel "Substitute" - sprzedał się w nakładzie miliona egzemplarzy. Dwa lata później ukazał się album "Iza". Ale prawdziwy przełom nastąpił w 1995 roku, gdy dostała rolę Natalii Simonowej w "GoldenEye". Dziewczyna Bonda u boku Pierce'a Brosnana - to wystarczyło, żeby świat zapamiętał jej twarz na dekady.

Po premierze propozycje sypały się z każdej strony. Scorupco większość odrzuciła.

"Po roli w 'GoldenEye' zostałam zasypana różnymi propozycjami. Ale z niewielu z nich skorzystałam. Może nie umiałam, a może za bardzo mi nie zależało. Byłam wtedy skoncentrowana na swoim życiu prywatnym - zakochana, w ciąży" - mówiła w wywiadzie dla magazynu "Pani". I dodała wprost: "Zagrałam w wielu filmach, wśród nich sporo było tzw. kina akcji. Znudziło mnie to."

Trzy śluby, dwoje dzieci i Netflix w 2023

Życie prywatne Scorupco to osobna historia. Ma dwoje dzieci z poprzednich związków - syna Jacoba i córkę Julię. Julia urodziła się podczas małżeństwa z polskim hokeistą Mariuszem Czerkawskim, które rozpadło się w 1997 roku po niespełna dwóch latach. Plotkowano o zdradach, ale aktorka nigdy nie potwierdziła tych doniesień.

W 2019 roku Scorupco po raz trzeci wyszła za mąż - tym razem za szwedzkiego przedsiębiorcę Karla Rosengrena. Ślub odbył się w Hollywood.

Na ekran wraca rzadko i wyłącznie na własnych warunkach. W 2023 roku pojawiła się w szwedzkiej produkcji Netfliksa "Królowe Djursholm" - i to wystarczyło, żeby internet przypomniał sobie, kim jest.

Czy taka kariera - wybiórcza, na własnych zasadach, bez wyścigu - to odwaga czy strata? Piszcie w komentarzach.