Pięć lat bez propozycji roli. Beata Ścibakówna powiedziała to wprost - na prywatnym przyjęciu, obcej osobie, która spojrzała na nią wreszcie jak na aktorkę, a nie żonę Jana Englerta.
Pięć lat bez propozycji roli. Beata Ścibakówna powiedziała to wprost - na prywatnym przyjęciu, obcej osobie, która spojrzała na nią wreszcie jak na aktorkę, a nie żonę Jana Englerta.
Aktorka od lat mierzy się z tym samym problemem. Wyszła za reżysera i rektora, który dał jej pierwszą dużą szansę na scenie. Cały świat teatru zapamiętał ją jako panią Englertową. Ona wiedziała, czym ryzykuje - i zdecydowała się dla miłości.
Rola babci? Na początku odmowna
Ścibakówna w podcaście Doroty Szelągowskiej "Czułe słówka" opowiedziała o pierwszej propozycji zagrania babci. Miała to być przełomowa chwila - ale nie w tym sensie, w jakim się spodziewała. "Dostałam rolę babci, kiedy to było... 8 lat temu może. Po raz pierwszy. Byłam oburzona, naprawdę oburzona, że jak mnie można proponować rolę babci" - mówiła. Ostatecznie wzięła udział w pilotażu serialu. Serial nigdy nie powstał.
Dla 58-letniej aktorki to był sygnał ostrzegawczy. Nie tyle sam wiek, co mechanizm - w branży istnieje zamknięta grupa aktorek dojrzałych, które obsadzane są w podobnych rolach. Ścibakówna do tej grupy nie należy.
Żona sławnego aktora, matka rozchwytywanej córki
Z czasem doszedł kolejny ciężar. Teraz jest postrzegana nie tylko jako partnerka Englerta, ale też jako matka popularnej aktorki. Trzy tożsamości - żadna jej własna.
"Nawet jak są role dla kobiety 50 plus, to jest już grupa aktorek, która gra te role i ja się w tej grupie nie mieszczę. Nie mówię tego, żeby narzekać, tak po prostu jest" - wyznała w podcaście.
Ścibakówna próbowała wyrwać się z tego kręgu różnymi sposobami. W 2008 roku wystąpiła w programie "Gwiazdy tańczą na lodzie" - bez większego efektu dla kariery.
Najbardziej wymowna jest historia z prywatnego przyjęcia. Aktorka powiedziała nieznajomej kobiecie, że od pięciu lat nie dostała żadnej propozycji. Tamta spojrzała na nią - po raz pierwszy - bez skojarzeń z mężem ani córką. I przyznała jej rację.
Czy w polskim teatrze i serialach jest miejsce dla aktorek, które nie wpisują się w żadną gotową szufladkę? Napiszcie w komentarzach.




