Sandra Kubicka urządziła fanom niezły teatr. Relacja z fotela u fryzjera, tajemniczy podpis i tysiące komentarzy - a na końcu? Nic z tego.
Sandra Kubicka urządziła fanom niezły teatr. Relacja z fotela u fryzjera, tajemniczy podpis i tysiące komentarzy - a na końcu? Nic z tego.
"Tniemy boba z grzywką" - i wszyscy się nabili
Modelka opublikowała serię nagrań prosto z salonu fryzjerskiego. Samo w sobie - nic niezwykłego. Ale podpis pod jednym z filmików sprawił, że obserwatorzy przykleili się do ekranów. "Tniemy boba z grzywką" - napisała Sandra, nie dodając ani słowa więcej. Fani natychmiast zaczęli spekulować, czy naprawdę pożegna się z długimi włosami, które od lat są jej znakiem rozpoznawczym.
Odpowiedź? Nie, nie pożegnała. Wpis okazał się żartem. Zamiast radykalnego cięcia Sandra pokazała odświeżoną fryzurę - ciemniejszy odcień, pocieniowane pasma, więcej objętości. Wyraźnie zadowolona z efektu, bez śladu po boku czy grzywce.
Nowe życie, nowe włosy - i nowy facet
Wizyta u fryzjera to niejedyna nowość w życiu Kubickiej. W marcu 2026 roku sfinalizowała rozwód z Aleksandrem Milwiw-Baronem, z którym ma syna Leonarda. Od tamtej pory modelka wyraźnie się rozkręca - oficjalnie potwierdziła nowy związek z Adamem Zaorskim, przedsiębiorcą z branży technologicznej.
Na jej Instagramie trudno nie zauważyć zmiany. Więcej uśmiechu, więcej wspólnych kadrów, mniej dramatycznych historii. Czy to właśnie miłość sprawia, że nawet wizyta u fryzjera zamienia się w event na całe media społecznościowe?
Fani i tak wyszli na swoje - choć boba nie będzie, włosy Sandry wyglądają lepiej niż od dawna. Pytanie tylko: czy następnym razem uwierzą jej kolejnemu "tniemy"?










