Sandra Hajduk-Popińska nie siedziała przy okrągłym stole ze szefami TVN-u. O kandydaturze Marcina Sawickiego dowiedziała się zupełnie zwyczajnie - na spotkaniu z Lidią Bergel zaledwie dwa tygodnie przed publicznym ogłoszeniem. Sama przyznaje: prezenterzy nie mają "tajemnej wiedzy" ani nie biorą udziału w strategicznych naradach stacji.

Jak naprawdę wyglądały kulisy wyboru Sawickiego

Wielu widzów czekało z niecierpliwością, kto zastąpi Macieja Dowbora na kanapie śniadaniówki. Przez całe wakacje TVN testował różne duety, ale ostatecznie padła decyzja - Marcin Sawicki, długoletni pracownik stacji, dołączy do Sandry Hajduk-Popińskiej. Co ciekawe, sama Hajduk dowiedziała się o tym bardzo późno.

W podcaście "Na osobności" prowadząca odsłoniła prawdę o tym, jak wyglądały jej rozmowy z szefową. "To jest tak, że ludzie myślą, że my mamy jakąś tajemną wiedzę, że my się spotykamy w jakichś katakumbach z tą szefową i ona nam rozrysowuje plan działania. Nie" - wyjaśniła bez ogródek. Dowiedziała się o wyborze zaledwie dwa tygodnie przed oficjalnym ogłoszeniem, na zwykłym spotkaniu z Lidią Bergel.

Dlaczego Hajduk nie protestowała

Prowadząca przyznaje, że podeszła do poszukiwań nowego partnera z otwartą głową. Miała jednak jasne granice - gdyby zaproponowano jej osobę, z którą nie mogłaby się dogadać, byłaby gotowa protestować wobec przełożonych.

"Przede wszystkim to jest tak, że ja protestowałabym, gdybym uznała, że to jest absolutne 'no go' w takim sensie, że no nie dogadamy się" - mówiła w podcaście. Tym razem jednak nie było powodów do sprzeciwu. Znała Sawickiego z poprzednich lat pracy w TVN-ie i wiedziała, że bez problemu się porozumieją na wizji.

Sawicki ma coś, czego brakowało

Hajduk nie kryje zachwytu nad debiutem swojego nowego kolegi. Według niej Marcin Sawicki otrzymał coś, co rzadko zdarza się nowym prowadzącym - masę pozytywnych komentarzy od publiczności.

"Ja nie pamiętam takiego debiutu jako prowadzącego w 'Dzień dobry TVN', żeby miał tyle pozytywnych komentarzy. Marcin jest bardzo dobrze przyjęty. Bardzo" - podkreśliła. Jej zdaniem największym atutem Sawickiego jest właśnie fakt, że nie kreuje się na celebrytę. "Ludzie tęsknili za taką postacią, niecelebrycką. Marcin jest wręcz anty celebrycki w takim rozumieniu jego jako osoby w mediach" - wyjaśniła.

Prowadząca zauważa trend - współcześni widzowie coraz częściej szukają w mediach autentyczności zamiast sztucznego blasku. Sawicki trafia dokładnie w ten gust publiczności, która chce oglądać osoby bez pretensji, gotowe do szczerych rozmów przy śniadaniu.