Dominik Rupiński trafił na listę uczestników 'Tańca z gwiazdami' i od razu posypały się komentarze w stylu: 'kto to w ogóle jest?'. Influencer miał to w nosie - dosłownie.

Ogłoszenie udziału Rupińskiego w nowej edycji TzG wywołało w sieci dokładnie to, co wywołuje zawsze, gdy w obsadzie pojawia się influencer: falę komentarzy od widzów, którzy go nie kojarzą. Tyle że tym razem bohater afery ma na to gotową odpowiedź.

'Wiedziałem, że tak będzie'

Rupiński w rozmowie z Plotkiem nie udawał zaskoczonego. Wprost powiedział, że krytykę przewidział, zanim jeszcze zdążyła się zacząć. 'Wiedziałem, że takie komentarze się pojawią i byłem na nie przygotowany. Zauważyłem podobne reakcje również przy poprzednich edycjach, kiedy ogłaszano udział influencerów, więc zupełnie mnie to nie zaskoczyło' - przyznał.

Zamiast obrażać się na krytyków, influencer... rozumie ich. Jego zdaniem internet rządzi się algorytmami, które każdemu serwują co innego - i jeśli ktoś nie trafił dotąd na jego content, to po prostu nie musiał. 'Internet jest ogromny, a algorytmy pokazują nam przede wszystkim treści i osoby, które odpowiadają naszym zainteresowaniom. Doskonale więc rozumiem, że moje materiały nie docierają do każdego' - tłumaczył Plotkowi.

Po co mu w ogóle TzG?

Rupiński docenia format przede wszystkim za jedno: za mieszanie środowisk. Według niego właśnie to jest sedno programu - że na jednym parkiecie lądują ludzie, którzy normalnie nigdy by się nie spotkali. 'Spotykają się w nim osoby z różnych środowisk, pokoleń i mediów' - mówił w tym samym wywiadzie.

A jeśli chodzi o widzów, którzy go nie znają? Traktuje TzG jako szansę na pierwsze wrażenie. 'Mam nadzieję, że widzowie, którzy do tej pory mnie nie znali, dzięki programowi będą mieli okazję poznać mnie trochę lepiej, a może nawet polubić. A ja dam z siebie wszystko, żeby przede wszystkim zapamiętali mnie z tańca!' - zadeklarował Plotkowi.

Brzmi jak ktoś, kto odrobił lekcje przed pierwszym odcinkiem. Czy widzowie TzG dadzą mu szansę - czy hejt tylko się rozkręci? Dajcie znać w komentarzach.