Zapytany wprost, odpowiedział bez mrugnięcia okiem. Cristiano Ronaldo w rozmowie z Piersem Morganem przyznał, że najdroższy zakup w jego życiu to prywatny samolot - wart, według medialnych doniesień, równowartość niemal 280 milionów złotych.
Zapytany wprost, odpowiedział bez mrugnięcia okiem. Cristiano Ronaldo w rozmowie z Piersem Morganem przyznał, że najdroższy zakup w jego życiu to prywatny samolot - wart, według medialnych doniesień, równowartość niemal 280 milionów złotych.
"Co było najdroższą rzeczą, którą kupiłem? Samolot"
Ronaldo nie owijał w bawełnę. Zapytany przez Piersa Morgana o największy wydatek w życiu, rzucił bez zastanowienia: "Co było najdroższą rzeczą, którą kiedykolwiek kupiłem? Samolot linii Global Express". Tyle. Żadnego filozofowania, żadnej skromności.
Według medialnych doniesień piłkarz jest właścicielem prywatnego odrzutowca Gulfstream G650 - jednej z najbardziej luksusowych maszyn, jakie można dziś dostać za pieniądze. Jej szacowana wartość oscyluje wokół 75 milionów dolarów, co po przeliczeniu daje mniej więcej 280 milionów złotych.
Żeby to zwizualizować: za tę kwotę można byłoby kupić kilkaset warszawskich mieszkań. Albo wypłacić niemal 58 tysięcy minimalnych pensji brutto. Ronaldo wydał to na jeden zakup, żeby nie stać w kolejce na odprawę.
Luksus czy inwestycja? Ronaldo ma na to gotową odpowiedź
Prywatny odrzutowiec to dla Ronaldo przede wszystkim narzędzie pracy - pozwala mu samodzielnie zarządzać czasem, omijać ograniczenia komercyjnych lotów i przemieszczać się między meczami, sesjami reklamowymi i rodziną bez zbędnych przestojów. Przy jego grafiku to argument nie do zbicia.
Ronaldo od lat buduje fortunę nie tylko kopaniem piłki. Kontrakty reklamowe, własne linie produktów, inwestycje w nieruchomości - jego biznesowe imperium sprawia, że 75 milionów dolarów to dla niego wydatek bolesny tyle, co dla przeciętnego Polaka nowy telewizor. Mniej więcej.
Pytanie tylko jedno: czym zastąpi ten samolot, gdy przyjdzie czas na upgrade? Bo przy Ronaldo zakładanie, że poprzestanie na jednym, byłoby naiwne.
Co myślicie - to szczyt rozrzutności czy po prostu pragmatyzm miliardera? Piszcie w komentarzach.


