Elżbieta Romanowska weszła do salonu sukni ślubnych, stanęła przed lustrem i powiedziała wprost do kamery: 'Wszyscy się teraz dowiedzą'. Po pięciu latach zaręczyn fani natychmiast zaczęli liczyć na jedno.
Elżbieta Romanowska od lat konsekwentnie odgradza swoje życie prywatne od show-biznesu. Wiemy tylko tyle, że narzeczony ma na imię Paweł - twarzy nie pokazała nikomu. Zaręczyła się w 2021 roku, a na pytania o ślub odpowiadała spokojnie: wszystko w swoim czasie. Aż do teraz.
Trzy suknie, jeden salon i wielka zapowiedź
Na Instagramie Romanowskiej pojawiło się nagranie z salonu ślubnego w Mrągowie. Aktorka ogłosiła w nim, że nie przymierza jednej sukni, tylko trzy. I że ślub na pewno będzie. W materiale słychać jej słowa: "Wybieramy suknię ślubną i to nie jedną, tylko trzy. Więc będzie ślub. Będzie! Wszyscy się teraz dowiedzą". Do tego dorzuciła tajemnicze: "Nic nie powiem, ale będą znaki".
Fani od razu zaczęli pisać to samo - nareszcie, Ela, nareszcie. Tymczasem rzeczywistość może być nieco bardziej skomplikowana niż bajkowe wesele gwiazdy.
Własny ślub czy jubileusz w Mrągowie? Tu jest haczyk
Ujawnienie własnych planów ślubnych byłoby jak na Romanowską zaskakująco głośnym gestem. Kobieta, która przez pięć lat nie pokazała twarzy narzeczonego, raczej nie ogłaszałaby własnego wesela w Instastory z szerokim uśmiechem. Polsat wskazuje inny trop - salon sukni ślubnych mieści się w Mrągowie, gdzie co roku odbywa się Festiwal Weselnych Przebojów. Ela współprowadzi go od dekady. W tym roku wypada jubileuszowa, dziesiąta edycja - zaplanowana na 14-15 sierpnia 2026. Trzy suknie, jedno miasto, jeden festiwal. Rachuje się.
Nie można też wykluczyć, że suknia trafi do serialowej postaci. Romanowska gra w Pierwszej miłości i Barwach szczęścia - a ekranowe śluby to w polskich serialach chleb powszedni. Albo ekipa Naszego nowego domu spełnia marzenie jakiejś pary - i Ela po prostu pomaga w wyborze.
Która wersja jest prawdziwa? Na razie Romanowska nie zamierza zdradzać więcej. Powiedziała tylko tyle, ile chciała - i teraz wszyscy czekają na te obiecane znaki.
Co myślicie - to jej własny ślub, czy jednak festiwalowy miszmasz? Piszcie w komentarzach.




