Kawa od ukochanej, morze za oknem i muzyka w głośnikach. Marcin Rogacewicz przyznał, że wzruszył się jeszcze przed wyjściem na scenę.

Marcin Rogacewicz jedzie do Gdańska na spektakl "Triathlon Story" i - zanim w ogóle dotrze do teatru - już jest rozczulony. Winę ponosi Agnieszka Kaczorowska i jej kawa.

"Dzisiaj Gdańsk - jadę, widzimy się... słucham muzy i wzruszam się. Kocham morze... i kocham tu grać Triathlon Story. @agakaczor dziękuję za pyszną kawkę" - napisał aktor pod zdjęciem z auta.

Krótkie, ale wymowne. Para, która razem objechała Polskę ze spektaklem "Siedem", nie rozdziela życia zawodowego od prywatnego. I najwyraźniej nie zamierza.

Dwa spektakle i koniec. Potem reset

Kaczorowska i Rogacewicz zapowiedzieli jednak, że ten intensywny rytm musi się skończyć - przynajmniej na chwilę. W nagraniu opublikowanym w sieci oboje przyznali, że planują krótką przerwę od zawodowych zobowiązań.

"Jeszcze przed nami dwa spektakle, ale tak lądujemy. Ogarniamy życie, sprawy różne" - mówiła Agnieszka. Marcin dorzucił od siebie: "Ale też myślimy, co jesienią się wydarzy". Kaczorowska zakończyła filmik zapewnieniem: "Musimy troszkę odetchnąć".

To nie pierwszy taki sygnał z ich strony. Jakiś czas temu tancerka mówiła wprost, że marzy o kompletnym wylogowaniu. "Pora zaplanować totalne wylogowanie" - przyznała w jednym z nagrań.

Nic dziwnego, że potrzebuje oddechu. Oprócz tras z "Siódemką" i własnych projektów scenicznych, Kaczorowska nadzorowała podobno sprzedaż domu, który dzieliła kiedyś z byłym mężem, Maciejem Pelą. To sporo jak na jeden sezon.

Jesień ma przynieść coś nowego - co dokładnie, para na razie nie zdradza. "Będziemy was informować" - obiecała Agnieszka. Fani mogą więc spokojnie czekać przy kawie. Najlepiej takiej, jak ta od Kaczorowskiej.