Robert Janowski miał przeczucie, które się sprawdziło. Uczestnik programu wrócił do studia TVP po 14 latach - i nie przyszedł, by się bawić.
Niezwykły powrót do teleturnieju
Pan Dariusz nie był w "Jaka to melodia?" debiutantem. Dekadę wcześniej już stawał przed Janowskim i rozwiązywał muzyczne zagadki. Tym razem jednak przyszedł przygotowany. Do finału ostatniego odcinka dotarł niemal bez potknięcia - i zaraz stało się jasne, że to może być dzień jego zwycięstwa.
Janowski wyczuł zwycięzę zanim się zaczęło
Zanim jeszcze padła pierwsza nuta, prowadzący zwrócił się do mężczyzny ze zdumiewającymi słowami. "No lepiej sobie tego nie mogłeś wymyślić, żeby wrócić po 14 latach i od razu do finału" - powiedział Robert Janowski. Ale to nie wszystko. Przeczuwając triumf, wprost poprosił produkcję, by przygotowała fanfary zwycięzcy.
I zgadł. Uczestnik musiał zgadnąć siedem piosenek w ciągu 30 sekund. Poradził sobie znakomicie - tylko drugą piosenkę zostawił na koniec, ale gdy do niej wrócił, odpowiedź była oczywista. Janowski, z uśmiechem, potwierdził jego przypuszczenia i obwieścił z entuzjazmem: "Dla mnie [ekstra]. Dobrze, gramy fanfary! Powrót mistrza, wielki powrót!"
Nagroda i triumf po latach
Pan Dariusz wygrał niespełna 13 tysięcy złotych i automatycznie przeszedł do następnego odcinka. Pod fragmentem programu opublikowanym w mediach społecznościowych od razu posypały się komentarze - wszyscy kibicowali uczestnikowi. "Super", "Gratuluję", "Brawo" - pisali internauci.
To dowód na to, że "Jaka to melodia?" to nie tylko teleturniej - to miejsce, gdzie czasem dochodzi do magicznych powrotów. Po 14 latach pan Dariusz wrócił z lepszym skutkiem, a Robert Janowski ponownie udowodnił, że ma węch do takich momentów.




