Ekspedientka rozpoznała ją przy kasie i nie gryzła się w język. Monika Richardson zamiast się oburzyć - roześmiała się.
Zakupy jak zakupy, ale nie wtedy, gdy jest się jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiej telewizji. Monika Richardson przekonała się o tym podczas zwykłej wizyty w sklepie - i wyszła z gotową historią na każdą imprezę.
Co powiedziała ekspedientka?
Dziennikarka opowiedziała tę historię w rozmowie z Wiktorem Słojkowskim. Ekspedientka przekładała produkty, zerknęła na Richardson i powiedziała: "Ja to chyba panią poznaję". Richardson odpowiedziała spokojnie: "No być może. Miło mi". I tu zaczęło się robić ciekawie.
Po chwili namysłu ekspedientka wycedziła: "Pani Richardson. Lata lecą".
Rozbawiona prezenterka odparowała krótko: "Tak, lecą".
Richardson podkreśliła w rozmowie, że nie poczuła się urażona. Potraktowała uwagę jako stwierdzenie faktu, nie złośliwość. I trudno się dziwić - dziennikarka od lat mówi o sobie i swoim wieku bez żadnych kompleksów.
Wiek? Żaden problem dla Richardson
54-letnia Richardson eksperymentuje z wyglądem od lat - długie włosy, krótkie cięcia, nowe koloryzacje. Ostatnia zmiana koloru zebrała pochlebne komentarze od fanów. Ktoś, kto regularnie zmienia wizerunek i robi to z głową, raczej nie będzie tracić snu nad komentarzem przy kasie sklepowej.
Dziennikarka przez lata prowadziła kultową "Europę da się lubić" w TVP, a do 2019 roku była gospodynią "Pytania na śniadanie". Odejście ze stacji zelektryzowało wtedy media. Dziś Richardson funkcjonuje poza głównym nurtem telewizji i - sądząc po tej historii - ma się całkiem dobrze.
Dystans do siebie to rzadki towar w show-biznesie. Richardson wyraźnie go nie traci. Wasza ekspedientka byłaby równie szczera?




