Ralph Kamiński wyszedł z Opola z nowym wrogiem - i od razu skierował go do prawników. Jeden z komentujących miał mu podobno grozić bronią.
Ralph Kamiński wrócił z 63. Krajowego Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu z bagażem, którego nie planował. Obok aplauzu za debiut w roli konferansjera - fala komentarzy, która przerosła zwykłą krytykę.
"Grozi mi bronią" - Kamiński bez ogródek
Artystą nie wstrząsnęła ostra recenzja ani złośliwy mem. Kamiński postanowił zabrać głos po tym, gdy jeden z internautów - podpisany jako Robert - miał zamieścić pod jego profilem komentarz z groźbą z użyciem broni. Muzyk opublikował oświadczenie, w którym nie pozostawił wątpliwości co do dalszych kroków.
"Szanowni Państwo - możecie mnie krytykować, nawet bardzo ostro. Wykonując ten zawód, jestem gotów na każdą krytykę" - napisał Kamiński. "Jeżeli ktoś w komentarzu grozi mi bronią, tak jak zrobił to pan Robert, przekracza moje granice. Panie Robercie, domniemam, że ma pan wnuczkę/córkę, jaki przykład daje jej pan jako osoba dorosła? Do zobaczenia w sądzie, mój dział prawny spotka się z Panem twarzą w twarz."
Kamiński zaznaczył też przy okazji coś, co powinno dać do myślenia każdemu, kto uważa się za anonimowego w sieci: "nikt w internecie nie jest anonimowy - nawet mistrzowie, którzy kryją się pod pseudonimami".
Nie pierwszy raz - Kamiński już wygrał z hejterem
To nie jest pierwsza taka batalia artysty. W lutym 2025 roku sąd przyznał mu rację w sprawie wulgarnego komentarza spod posta na Facebooku, związanego z galą Bestsellerów Empiku 2024. Wyrok zobowiązał sprawcę do opublikowania publicznych przeprosin - i te przeprosiny faktycznie się pojawiły.
"Przepraszam Ralpha Kamińskiego za to, że użyłem wulgarnych sformułowań oraz obraźliwych nieprawdziwych sugestii, przez co znieważyłem, naruszyłem jego dobra osobiste i dobre imię" - brzmiało wymuszone sądownie oświadczenie.
Wyrok tamtej sprawy był jasny: wolność słowa nie obejmuje prawa do obrażania i szerzenia fałszywych sugestii. Tym razem stawka może być wyższa - groźby karalne to już nie prawo cywilne, ale kodeks karny.
Pan Robert pewnie nie spodziewał się, że komentarz pod profilem muzyka skończy się salą sądową. Teraz chyba wie lepiej - i reszta hejterów też powinna wyciągnąć wnioski.
Co myślicie - czy gwiazdy powinny częściej pozywać za hejt, czy to tylko nakręca spiralę? Dajcie znać w komentarzach.










