Joanna Racewicz miała robić to w tajemnicy, zaprzeczać i milczeć. Zamiast tego stanęła przed kamerą i powiedziała głośno to, czego fani się domyślali od lat.

Dziennikarka przez długi czas konsekwentnie zbywała pytania o zabiegi estetyczne. Tłumaczyła, że to prywatna sprawa, że plotki mijają się z prawdą. Aż w końcu sama otworzyła tę szufladę - i zrobiła to bez owijania w bawełnę.

Przyznała to w wywiadzie. I nie żałuje, że w końcu powiedziała prawdę

W rozmowie z Moniką Richardson na jej kanale YouTube Racewicz przyznała, że medycyna estetyczna wymknęła jej się spod kontroli. Powiedziała wprost: "Był taki moment, który teraz widzę w dokumentach z przeszłości, że to mi się wymknęło kompletnie spod kontroli. Tak bardzo chciałam odzyskać kontrolę nad swoim życiem..." Wielu fanów łączyło ten etap z traumą po śmierci męża w 2010 roku - to wtedy, według doniesień medialnych, Racewicz zaczęła szukać różnych sposobów na poradzenie sobie z bólem.

Dziennikarce zajęło kilkanaście lat, żeby powiedzieć to publicznie. Podobno właśnie dlatego teraz mówi jeszcze głośniej - bo wie, jak łatwo wpaść w tę pułapkę.

Ostrzega przed Turcją. Sama wie, o czym mówi

Racewicz zabrała głos w sprawie popularnych wyjazdów do Stambułu na operacje plastyczne i zabiegi włosów. Coraz więcej Polek decyduje się na ten kierunek, kuszonych cenami i terminami. Dziennikarka w rozmowie z Plotkiem nie zostawiła na tym trendzie suchej nitki: "Jeśli mamy w Polsce do dyspozycji tak znakomitych specjalistów, fachowców, to nie widzę żadnego powodu, żeby się wybierać do Turcji, czy do jakiegokolwiek innego miejsca, ryzykując że wpadnie się w szpony hochsztaplerów. Ryzykowanie własnego zdrowia, własnego dobrostanu, nawet jeśli w grę wchodzi jakaś oszczędność, jest naprawdę nierozsądne. Namawiałabym, żeby tysiąc razy się zastanowić, zanim taką decyzję się podejmie" - stwierdziła.

Warto dodać, że słowa te padły za kulisami gali otwarcia nowej kliniki stomatologicznej. Trudno więc mówić o przypadkowym kontekście - Racewicz wiedziała, gdzie stoi i co mówi. A mimo to nie cofnęła się ani o krok.

Zapytana wprost, czy sama też przesadzała, odpowiedziała bez wahania: "Pewnie, że tak. Zdarzyło mi się robić takie zabiegi, które nie były mi potrzebne. Na szczęście mam to już za sobą i na pewno w tamto miejsce już nie wrócę".

52-letnia dziennikarka od dekady nie prowadzi już "Panoramy", ale głosu nie straciła. Pytanie brzmi - czy jej ostrzeżenie dotrze do tych, które właśnie rezerwują lot do Stambułu. Co wy na to?